Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lipca 2022

 Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was z drugą, najbardziej wyczekiwaną przeze mnie pozycją tego roku. Pierwszą był pierwszy tom tej serii - Krew i popiół. Moja ekstrakcja tym tytułem była przeogromna, jeszcze nigdy nie osiągnęła ona takiego stopnia, a po lekturze tylko wzrosła. Była to pierwsza książka, której końcówkę czytałam krótko po zakończeniu czytania całości i wracałam do niej i poszczególnych fragmentów jeszcze kilka razy. 


 ***OPIS***

Wszystko może runąć w jednej chwili. Kiedy złudzenia opadły, pojawiła się bolesna rzeczywistość. Wszystko, w co Poppy wierzyła wcześniej, okazało się kłamstwem. Bardzo dotknęło ją również to, że mężczyzna, którego kochała, podawał się za kogoś zupełnie innego. Zrozpaczona i uprowadzona podstępem dziewczyna zadaje sobie istotne pytanie. Kim jest bez welonu Panny? Znalazła się w miejscu, w którym wszyscy widzą w niej jedynie symbol znienawidzonego królestwa. Czy w tym nowym świecie może w ogóle na kogoś liczyć? Kto tutaj jest właściwie sojusznikiem, a kto wrogiem?

Wśród wszystkich, z którymi ma do czynienia, najbardziej nieodgadniony jest on - Casteel Da'Neer. To książę Atlantii. Poppy jest nim zafascynowana. Mroczny i niebezpieczny, kusi ją, oferując wszystko, czegokolwiek zapragnie. Tyle że Poppy zdaje sobie sprawę, że jeśli mu zaufa, okaże się to błędem. Książę ma swoje plany wobec niej, a jeśli jego zamiary się powiodą, to losy obojga mogą połączyć się w zaskakujący sposób. Niewykluczone, że doprowadzi nawet do zmiany historii królestw. Czy Poppy zdoła oprzeć się jego urokowi? Jest jakakolwiek szansa na to, że uda jej się z tego wybrnąć?

 


***RECENZJA***

Po przeczytaniu pierwszego tomu pojawił się we mnie pewien zgrzyt moralny spowodowany brutalnością Hawka (Casteela) oraz obwieszczeniem ślubu bez uprzedniego zadania pewnego zasadniczego pytania Poppy. Elementy te zostały wyjaśnione, nie oznacza to mojej aprobaty, ale jestem w stanie zrozumieć motywacje. Nie rzutowały one też na mój odbiór całości w negatywny sposób. 


Poppy jest absolutnie cudownie wykreowaną bohaterką - cięty język, sarkazm i brak strachu odnośnie wyrażania swojej opinii, czyli moje idealne połączenie. Uwielbiam ją, to jak nie straciła ducha w pierwszym tomie, jej siłę, wytrwałość, umiejętności. Poznawanie historii z jej perspektywy, to dla mnie prawdziwa przyjemność. 
Casteela porównuje się do Rhysanda i w tym tomie (pomijając początek - nadal uważam, że takie sceny oraz te z pierwszej części nie są w stylu Rhysa) rzeczywiście go przypomina, czyli jest ideałem. Czy mi to przeszkadza? No cóż - nie. Jest to bohater stworzony by kraść serca czytelniczek. Nie stał się on jeszcze moim książkowym ulubieńcem, co nie zmienia faktu, że naprawdę bardzo go lubię.
Mamy również okazję poznać bliżej Kierana, który również wzbudził moją sympatię. Jest on typowym książkowym przyjacielem, który potrafi rzucić kąśliwym żartem, a jednocześnie jest wsparciem. 


Wydaje mi się, że akcji w tej części jest trochę mniej, ale mimo to, nie mogłam się oderwać od tej pozycji. Czytałam ją z zapartym tchem i ciężko było mi się pogodzić, że pół roku czekania starczyło mi na dwie doby przyjemności.
Kiedy jednak sceny walk się pojawiały, to były one bardzo obrazowo opisane i tylko bardziej uniemożliwiały oderwanie się od lektury.
Więcej uwagi autorka poświęca odbudowaniu relacji, w której zniszczone zostało zaufanie. Tutaj pojawia się mankament tej pozycji - kiedy bohaterowie mówią "możemy poudawać" zamiast porozmawiać szczerze o swoich uczuciach. Motyw udawania w literaturze jest dla mnie frustrujący, ale na pewno znajdzie swoich fanów.


W tej pozycji odkrywamy nowe tajemnice, lepiej poznajemy świat, a mimo to, wydaje się, że prawdziwa akcja dopiero przed nami, a autorka nas jeszcze wiele razy zaskoczy. Myślałam, że Krew i popiół to wprowadzenie do czegoś większego, okazuje się jednak, że Królestwo ciała i ognia to tylko mocniejsze odchylenie kurtyny przed ukazaniem całego potencjału.


Czy jest to pozycja bez skazy? Nie, ale rzadko kiedy czerpię taką przyjemność z lektury. Jestem zachwycona i z niecierpliwością czekam na kolejny tom. Polecam serdecznie!

Pamiętajcie, że są to książki dla dorosłych odbiorców 😉


Królestwo ciała i ognia możecie zakupić w księgarni Tania Książka, a jeśli nie jesteście przekonani do tej pozycji, zapraszam do poprzednich recenzji i przejrzenia oferty książek fantasy w księgarni.


Zaczytanego dnia
Gosia


Współpraca barterowa 

niedziela, 21 listopada 2021

 Hejka! Jeśli obserwujecie mnie od dłuższego czasu, na pewno zdążyliście zauważyć, jak bardzo lubię książki Sarah J. Maas. Światy które wykreowała i bohaterowie, których stworzyła są ze mną od lat i już dawno znaleźli specjalne miejsce w moim czytelniczym sercu. Jak oceniam najnowszy tom słynnych Dworów? Zapraszam do recenzji.

 

 


 

***OPIS*** 

***RECENZJA***


Moje oczekiwanie na Dwór srebrnych płomieni było prawdziwą sinusoidą. Z jednej strony czekałam na kontynuację serii, którą uwielbiam, z drugiej trafiały do mnie skrajne recenzje - bardzo pozytywne i negatywne. Kiedy jednak chwyciłam książkę w swoje dłonie, od razu zabrałam się do czytania i... nie mogłam się oderwać.

 

Kasjana kochają praktycznie wszyscy, został stworzony w taki sposób, że jego postać zyskała ogrom fanów. Nesta natomiast jest bohaterką, która budziła sprzeczne emocje w czytelniku. Myślę, że można się pokusić o stwierdzenie, że przez większość czasu była to wręcz niechęć. Mimo wszystko książka z nią jako główną bohaterką wydała się znacznie lepszą opcją niż z Elainą, gdyż wolę, kiedy (jak to ktoś powiedział) bohaterowie są zimni lub gorący, ale nie letni. Maas stara się nam ujawnić perspektywę Nesty, uargumentować jej czyny i myślę, że jak na książkę fantasy wychodzi jej to dobrze. Jej zachowanie rzeczywiście może mieć odzwierciedlenie w psychologii w postaci warunkowania klasycznego, gdzie bodźcem były traumatyczne wydarzenia z 3 tomu. Na początku trochę irytuje, ale z czasem lepiej ją poznajemy i stajemy się świadkami jej przemiany. Mogę szczerze powiedzieć, że po tym tomie zaczęłam ją lubić znacznie bardziej.

 

Musiałam się również przyzwyczaić do znacznie ograniczonej obecności Feyry i Rhysa. Na początku mi ich brakowało, ale w tej części wydali mi się mniej idealni i nie mięli okazji zaprezentować się w sytuacjach, które przypominałyby te z poprzednich tomów, kiedy zyskiwali miłość czytelników, więc można powiedzieć, że z czasem brakowało mi ich mniej.


Styl Maas nadal jest niesamowicie przyjemny i wręcz płynęłam przez kolejne rozdziały. Odnoszę wrażenie, że Sarah sama dodaje szczyptę magii miedzy strony, bo nie mogę się oderwać od jej książek. Już dawno pokochałam ten świat i powrót do niego był prawdziwą przyjemnością.  


Czwarty tom Dworów miał zostać dedykowany dorosłej grupie odbiorców. Autorka zrozumiała swój błąd popełniony w Domu Ziemi i Krwi i przestała postrzegać przekleństwa jako wyznacznik dorosłości. Tak, nadal one padają, ale nie w takim natężeniu, jak to miało miejsce tam, jest ich znacznie mniej, więc to na pewno na plus. Żeby jednak pokazać swoją "dorosłość" poszła w erotykę i napisała więcej spicy scen. Jak dla mnie nie było to konieczne, myślę, że mogła nam oszczędzić szczegółów. Nie budzi to jednak we mnie skrajnych emocji, przez które zrezygnowałabym z lektury. Podkreślam to jednak, bo dla części z Was może być to duży minus i na pewno nie jest to książka dla młodszego odbiorcy. Mimo wszystko Maas mogłaby pozostać na poziomie "młodzieżowej" pisarki i w zupełności by mi to wystarczyło.

 

Niestety znowu zostały powielone pewne pomysły i zdarzyły się błędy logiczne. Momentami czułam z tego powodu żal i wydaje mi się, że pewne rzeczy powinny zostać przemyślane drugi raz, bo nie były one potrzebne.

 

Dostrzegam wady tej lektury, ale mimo to - bawiłam się świetnie. Bardzo się cieszę, że mogłam ponownie przenieść się do tego magicznego świata i poznać nowe historie ulubionych bohaterów. Komu polecam tę książkę? Wszystkim fanom Maas, którzy uwielbiają jej książki i byli zadowoleni również z tych ostatnich pozycji. Jeśli jednak jej ostatnie powieści nie przypadły Wam do gustu i już wtedy straciliście zapał, to myślę, że nic nowego nie odkryjecie i lepiej, żebyście zatrzymali ciepłe uczucia, które żywiliście do pierwszych tomów. Dla takich osób polecam Szept, którego recenzję możecie przeczytać tutaj


Pozdrawiam

Gosia


Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Uroboros we współpracy barterowej. Recenzja zawiera moją subiektywną opinię. Różnice w kolorze tych tomów wynikają z tego, że jest to egzemplarz recenzencki, który wydawany jest w inny sposób niż finalne :)

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Hejka kochani! Ostatnio przeczytałam Bez złudzeń i dzisiaj właśnie przychodzę do Was z moją opinią. Niestety nie miałam możliwości szybciej napisać recenzji, ale myślę, że dzięki temu mogę podejść do tematu z większym obiektywizmem.



***OPIS***


Fascynująca opowieść o blaskach i cieniach życia, a także o zwycięstwie dobra i miłości. Mia Sheridan, autorka z listy bestsellerów „New York Timesa , przywraca wiarę w drzemiącą w miłości moc uratowania każdego ” człowieka.
Kobieta, którą skrzywdzono...
Osierocona przez matkę jako mała dziewczynka, egzystująca kątem u biologicznego ojca, zgwałcona przez jego kompana, Eloise wzrasta w poczuciu bezradności i osamotnienia wobec otaczającej ją rzeczywistości. Kończy szkołę średnią, ale zdana wyłącznie na siebie, pozbawiona jakiegokolwiek wsparcia, ostatecznie zatrudnia się w klubie, gdzie skąpo ubrana tańczy na rurze. Przybiera imię Crystal i jako bardzo urodziwa kobieta szybko zyskuje popularność. Wcale jej to nie cieszy, brzydzi się oglądającymi ją, często na wpół pijanymi oraz namolnymi mężczyznami, ale musi zarabiać na swoje utrzymanie. Z obojętności i nieufności wobec nich, a także wszystkich innych przedstawicieli tej płci czyni swoją zbroję - o wiele lepiej nie czuć zupełnie nic, niż dać się zranić. Pewnego wieczoru zauważa w klubie mężczyznę ewidentnie różniącego się wyglądem i sposobem zachowania od stałych bywalców. Po występie dowiaduje się, że poprosił szefa klubu, by mógł z nią porozmawiać.
Mężczyzna potrzebujący pomocy...
Gabriel Danton uważa, iż niemal do końca zrzucił z siebie ciężar, pod którym uginał się od czasu, gdy jako dziewięcioletni chłopiec został uprowadzony przez porywacza. W zawilgoconej, wyposażonej w małe zaciemnione okienko piwnicy spędził sześć długich i trudnych lat, a mimo to nie poddał się i czerpiąc ze wspomnień o szczęśliwym dzieciństwie, znalazł w sobie dość odwagi oraz siły, by uciec. Wymarzony powrót do rodzinnego domu przyniósł mu kolejną traumę – nie zastał w nim ukochanych rodziców, którzy w czasie jego nieobecności zginęli w wypadku samochodowym. Znalazł oparcie we wspólniku i zarazem przyjacielu ojca, młodszym o rok bracie, a także we własnej artystycznej twórczości. Potrzebował czasu i pracy nad sobą, aby nie zatracić się w goryczy i żalu, i uwierzyć we własną przyszłość. Do tego stopnia odzyskał samego siebie, że pomyślał, iż mógłby spróbować związać się z kobietą. Rzecz w tym, że wciąż bał się bliskości, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Przyszło mu do głowy, że mógłby zapłacić za pomoc w zwalczeniu tej obsesji, i wybrał się do klubu.
Występ Crystal robi na nim wrażenie nie tylko z powodu jej urody. Wydaje mu się, że ta piękna młoda kobieta o inteligentnym spojrzeniu zupełnie nie pasuje do miejsca, gdzie występuje. Postanawia z nią porozmawiać.

***RECENZJA***


Słyszałam wiele pozytywnych opinii o ksiazkach tej autorki. Jej twórczość bardzo mi się kojarzyła z Hoover, a  po przeczytaniu tej pozycji nadal się z tym zgadzam z tym stwierdzeniem. Piszą bardzo podobnie zarówno tematycznie, jak i samym stylem. 



Czytało mi się ją bardzo dobrze, mimo utartych schematów autorka potrafiła mnie zdziwić i zachęcić do czytania kolejnych rozdziałów. Od tego typu romansów nie oczekuję zbyt wiele i tak też było z tą książką i Wam też radzę sie tak nastawić. Mimo pozytywnych emocji po kilku dniach nadeszła pewna obojętność i to jest smutne. 

Bohaterowie, jak zawsze, mają swoje problemy, co pokazuje nam już opis. Plus jest taki, że nie przytłaczały mnie one i nie odniosłam wrażenia, że spadło na nich zło całego świata - bo na dłuższą metę  jest to po prostu męczące. Gabriel jest dokładnym przeciwieństwem bad boya i,  w sumie,  jest idealny i mimo, że taka gloryfikacja zazwyczaj mnie irytuje, tak tutaj bardzo do niego pasowała. Bardziej denerwująca była Ellie - ale to w zależności od rozdziału. Czasem była zwykłą "fajną" bohaterką, a czasem musiałam zrobić sobie przerwę i popatrzeć w ścianę, bo nie wierzyłam co czytam. 

Dialogi bohaterów czasami były komiczne, a nie powinny być. Zazwyczaj były realne i przyjemne w odbierze, ale jak czasem coś powiedzieli (co miało mieć poważny wydźwięk), to myślałam, że po prostu padnę i nie wstanę. Scena z goleniem nóg - nic nie zdradzam, ale powiem tylko, że siedziałam akurat w pełnym tramwaju i starałam się nie śmiać w głos. Pomysłowość autorów nie ma granic. 



Akcja przeważnie jest ciągła, czasem dodatkowo przyspiesza, ale raczej nie powinniście się nudzić. Do tej pory moja recenzja raczej szczególnie nie zachęca, ale tak jak wspomniałam na samym początku - ta książka jest dobra. Czytałam ją z przyjemnością i wciągnęła mnie w swoją akcję i do życia bohaterów. Jednakże nadal twierdzę, że jest to pozycja jednorazowa, którą potem odstawicie na półkę i raczej nie będziecie jej długo wspominać. Jeśli Wam to nie przeszkadza, to polecam :) 

***MOJA OCENA***

★★★★★★★☆☆☆


Pozdrawiam serdecznie 
Gosia 


Książkę otrzymałam we współpracy barterowej za recenzję zawierającą moją subiektywną opinię.