poniedziałek, 10 czerwca 2019

Królowa powraca - Królestwo popiołów - Sarah J. Maas

Hejka! Dzisiaj w końcu przychodzę do Was z recenzją książek królowej fantasy, więc jeśli jakimś cudem jeszcze ich nie czytaliście to zaraz rozwieję Wasze wątpliwości i pobiegniecie do księgarni. Ostrzegam przed spoilerami do 5 tomu.



Już kilka miesięcy temu na swoim fp Uroboros został mocno skrytykowany przez fanów Maas za podzielenie 6 tomu na dwie części. I zgadzam się, że niestety wydatek jest większy, ale jednocześnie razem z nim w górę poszła nasza wygoda. Czytanie kloca, który miałby 1300 byłoby strasznie niewygodne, bo ciężko mi było się wygodnie ułożyć już z pierwszą częścią. Jeśli byliście niezadowoleni, że szybciej łamały Wam się grzbiety, to tutaj nie byłoby już czego zbierać.

Bałam się sposobu, w jaki zostanie przedstawiona niewola Aelin. Nie chciałam czytać przez setki stron o tym, jak cierpi, jak jej smutno czy źle - zwłaszcza, że to nie w jej stylu. Nie zostaje ona co prawda uwolniona na pierwszych stronach, ale w międzyczasie pojawiają się perspektywy innych bohaterów, więc nie ma czasu na nudę. Maas przedstawiała wszystko w taki sposób, że w połączeniu z moim emocjonalnym przywiązaniem do głównej bohaterki, miałam ochotę płakać nad jej cierpieniem. Bardzo dobrze wszystko opisała i udało jej się wywołać skrajne emocje w czytelniku, jednocześnie doskonale pisze o uczuciach "po" i konsekwencjach niewoli.

Maas zadbała o każdego z bohaterów, dalej pięknie ich rozwijała, ich więzi. Każdy z nich miał swoje emocje, priorytety. Brakuje mi słów, żeby opisać, jak bardzo zachwyca mnie jej twórczość. Sarah pamięta o uczuciach postaci, pokazuje, że mają prawo się różnić przez wydarzenia z ostatnich tomów, np. Aedion, którym targają różne emocje po tym jak przedmiotowo został wcześniej potraktowany.

Uwielbiam Maas za jej dbałość o szczegóły. Mimo, że niektóre sceny nie mają znaczącego wpływu na dalsze wydarzenia, to sprawiają, że jej książki stają się piękniejsze, czytelnicy bardziej emocjonalnie się z nimi zwiazują. To za te detale tak kocham twórczość Maas. Więź Aelin z Rowanem wydaje mi się tak cudowna i poruszająca, rozwinęła się jeszcze bardziej niż przedtem. Uwielbiam go właśnie za tę rękę na jej plecach, czy ramieniu w trudnych sytuacjach, czy za spanie przy ścianie ognia, chociaż tu kontekstu zdradzić Wam nie mogę.



Przestała starać się na siłę tworzyć związki i nie poświęca im tak dużo uwagi. Bohaterowie, którzy się kochali, nadal się kochają i opisuje ich relacje bardzo trafnie, dalej pięknie, ale też z większym smakiem.

Akcja pędzi i mimo 1300 stron żałuję, że nie było ich więcej. Przy Maas 2000 nie wystarczy 😂 A tak poważnie, to uważam, że książka jest bardzo dobrze zorganizowana, podział na różne perspektywy bohaterów nadaje jej dynamiki i nie zostawia czasu na nudę.

Książki Sarah to emocjonalny rollercoaster, jeszcze żadnej pozycji nie przeżywałam w taki sposób, że ewidentnie było po mnie widać wszystkie emocje. Całe szczęście, że nie czytałam w miejscach publicznych i Wam również to odradzam. Jeśli również jesteście zżyci z tymi bohaterami i historią, to jest szansa, że wiele razy się wzruszycie, kilka razy popłaczecie, zaczniecie na głos wyzywać lub się śmiać. Wstyd się przyznać, ale taka prawda. Całe szczęście, że miałam koleżankę, której nie straszne były pojedyncze spoilery i mogłam gdzieś szybciej opisać co czuję.



Uwielbiam obserwować, jak Maas się rozwija z każdą kolejną napisaną przez siebie książką. Ma niesamowity talent do pisania i znakomicie go wykorzystuje. Nie podobało mi się jedno rozwiązanie pewnej kwestii, ale taki miała na siebie pomysł i z czasem go zaakceptowałam. Myślę, że autorzy pisząc nie powinni kierować się zachciankami czytalników, tylko tworzyć według własnego uznania.

Nie twierdzę, że nie popełnia ona żadnych błędów i wszystko jest idealne, ale jednocześnie ilość pozytywnych elementów w jej książkach zdecydowanie wygrywa, a wszelkie niedociągnięcia idą w niepamięć.

Mam nadzieję, że nie przeszkadzała Wam ilość emocji w tej recenzji (jednocześnie możecie się cieszyć, że jeszcze nie nagrywam na YT). Mam jednak nadzieję, że widząc mój zachwyt sięgniecie po zakończenie tej niesamowitej serii, bo jest ona warta uwagi i każdych pieniędzy. Ze zwykłej historyjki o zabójczyni i księciu powstała ogromnie rozbudowana historia z wieloma wątkami, która po prostu zapiera dech. Na zakończenie tego cudownego cyklu czekałam z ogromną niecierpliwością, a jednocześnie  kiedy patrzyłam na ubywające strony było mi strasznie przykro, że po 3 latach kończę swoją przygodę z tymi książkami. Jak już wspomniałam, Maas to dla mnie królowa fantasy. To nie są tylko dobre książki czy nawet bardzo dobre, ona dosłownie przelewa w nie tony magii i emocji. Zdecydowanie mnie nie zawiodła, a jedynie sprawiła, że uwielbiam ją jeszcze bardziej.

***MOJA OCENA*** ★★★★★★★★★★

1 komentarz:

  1. Byl okres kiedy przepadalam za fantasy, obecnie dreszczyk i kryminaly wygraly ;)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz ślicznie dziękuję :-)