piątek, 15 czerwca 2018

Cześć kochani!
Dzisiaj postanowiłam napisać luźny post z moimi przemyśleniami, tym co się u mnie dzieje oraz z planami na najbliższy czas. Mam nadzieję, że takie posty Wam się spodobają, ponieważ bardzo lubię je pisać :). Dodatkowo pokażę Wam moją stylizację z Dnia Matki. Zapraszam do lektury!

W mojej rodzinie panuje tradycja, że jeśli w jakimś miesiącu jest dużo okazji, (imieniny, urodziny) wyprawiamy je wspólnie w restauracji. W tym roku postanowiliśmy wyręczyć wszystkie mamy i zabrać je właśnie na obiad.


Sukienkę oraz buty ze zdjęć kupiłam w moim ulubionym sklepie - Sinsayu.

Sukienka - http://www.sin-say.com/pl/pl/sm314-99x/stripe-dress
Buty - http://www.sin-say.com/pl/pl/tk666-99x/ballerina-shoes


Ostatnio założyłam konto na platformie Netflix. Zaczęłam oglądać "Lucyfera" i "Słodkie Kłamstewka". Dajcie znać, co Wy oglądacie i co polecacie obejrzeć.



Jeśli chodzi o książki, aktualnie czytam "It Ends With Us" autorstwa mojej ulubionej autorki - Colleen Hoover. Opowiada o związku młodej kwiaciarki i neurochirurgia, którzy mają zupełnie inne oczekiwania wobec życia.

Jak tylko skończę czytać tę pozycję, sięgnę po "Żółwie aż do końca" Johna Greena. Przeczytałam i obejrzałam już "Gwiazd naszych wina" tego samego autora. Książka bardzo mi się spodobała, więc postanowiłam sięgnąć po inne lektury Greena.


Ahhh... Już niedługa zaczynają się wakacje! Już niedługo spodziewajcie się większej ilości postów na bloga, hauli, wpisów o tematyce wakacyjnej... Mam dużo planów i pomysłów, także nie zapomnijcie zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!




Zapraszam Was do zaobserwowania naszego profilu na Instagramie, gdzie z Gosią działamy bardzo aktywnie. Dodajemy tam zdjęcia zapowiadające nasze posty, dzięki czemu będziecie wiedzieć o jako nich pierwsi! 😉 https://www.instagram.com/ogrod_zycia/  Zapraszam Was również do polubienia nas na Facebooku https://www.facebook.com/Goojko/ i Snapchatcie: ogrod_zycia gdzie dodajemy unboxingi paczek.

Obecnie na Instagramie i blogu trwają konkursy, w których można wygrać drugi tom "Sagi czasu przemiany" "Po drugiej stronie nieba" autorstwa pani Łucji Wilewskiej. Nagroda jest naprawdę satysfakcjonująca, a zady proste!


Na Instagramie odbywa się również konkurs, w którym do wygrania jest tint firmy Artdeco we współpracy  Claudią Schiffer - niemiecką modelką.

https://www.instagram.com/p/BjsDO5OBr0V/?taken-by=ogrod_zycia



Miłego dnia!
Oliwia

sobota, 9 czerwca 2018

Witam w kolejnej recenzji! Dzisiaj ponownie przychodzę do Was romansem od Wydawnictwa NieZwykłe, także możecie się już spodziewać mojego zdania na temat tej pozycji :) Zapraszam!


***RECENZJA***


„– Tutaj – powiedział, naciskając nieco powyżej mojego serca – tutaj masz dziesięć poniżej zera. I jesteś bliższa śmierci niż ja”.
Nazywam się Parker. Moje ciało jest oszpecone bliznami, pamiątkami ataku, którego nie pamiętam. I nie chcę pamiętać. Wolę obserwować życie, niż go doświadczać.
Ludzie dookoła śmieją się, całują, rozmawiają – a ja jestem sama, w kącie, obserwując, jak żyją. Nie zależy mi na nikim i niczym. Czuję tylko jedną emocję. To irytacja. I czuję ją bardzo często.

Jeden SMS wysłany pod niewłaściwy numer okazał się moją zgubą.
Ma na imię Everett i jest wrednym, natrętnym, aroganckim facetem, który narusza moją osobistą przestrzeń. A co najgorsze: sprawia, że znów coś czuję.
Zawsze jest ubrany na czarno, jak gdyby wybierał się na pogrzeb. Pewnie dlatego, że tak jest. Everett umiera. Z tego powodu chce spędzić ostatnie chwile swojego życia żyjąc, naprawdę żyjąc. I zmusza mnie do tego samego. Abym zmierzyła się z demonami, które zdusiłam głęboko w sobie. Rani mnie, pomaga mi, uzupełnia mnie. Umiera.


***OPINIA***


Osobiście bardzo lubię romanse, kiedyś czytałam ich o wiele więcej, ale miałam wielką ochotę na lekką książkę tego typu do podróży. Ta pozycja ma tylko 300 stron, dlatego uznałam ją za idealną i myślę, że dokonałam dobrego wyboru.

Romans romansem, ale fabuła musi być. I tak oto autorka tradycyjnie dorzuciła naszym bohaterom do życiorysu stosik cierpień. Pomysł na nie jednak nie został jeszcze tak oklepany, więc naprawdę dobrze mi się o tym czytało. Parker po tym, jak została okaleczona, stara się nie okazywać nikomu żadnych uczuć. Everett z kolei chce ich odczuć jak najwięcej. Z tego połączenia powstała bardzo wciągająca i poruszająca historia, z którą się jeszcze nie spotkałam.

Nie obyło się bez pewnych sytuacji czy porównań, które były nieprzemyślane i w momencie, w którym je czytałam, miałam ochotę przewracać oczami. Jednak kiedy myślę o tej książce po jej zakończeniu, to te błędy zanikają w mojej pamięci i nie umiem o niej myśleć inaczej niż pozytywnie. 



Autorka pisze bardzo lekko, a w połączeniu z wciągającą fabułą, przez książkę się po prostu pędzi. Przez historię dwojga ludzi, których nic nie powinno połączyć, bo będzie to niosło za sobą ogrom uczuć, a w tym cierpienie. A jednak coś tę dwójkę  do siebie ciągnie i z czasem powoduje powstanie niesamowitej relacji.

Kolejnym plusem jest dla  mnie fakt, że uczucia bohaterów nie biorą się z powietrza. Pojawiają się już na początku znajomości te typowe dla romansów stwierdzenia o wyglądzie płci przeciwnej, ale nie ma między nimi ogromnej miłości od momentu, w którym łączą się ich spojrzenia. Lubię, kiedy uczucia bohaterów ujawniają się stopniowo, nawet jeśli ich związek będzie oczywisty.

I tak oto Wydawnictwo NieZwykłe wydało kolejną pozycję, która mnie nie zawiodła, a wręcz porwała, poruszała i zaskakiwała. Jeśli szukacie przyjemnego romansu, który dodatkowo niesie ze sobą ciekawą fabułę, to śmiało sięgajcie po Dziesięć poniżej zera.

***MOJA OCENA***

★★★★★★★★☆☆


Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe

Pozdrawiam
Gosia

piątek, 1 czerwca 2018

Witam Was serdecznie w kolejnej recenzji! Dzisiaj przychodzę do z książką, którą możecie już kojarzyć. Skąd? Niedawno jej ekranizacja ukazała się w kinach i baaardzo chcę ją obejrzeć. Zapraszam do poznania mojej opinii na temat książki Player One!

***OPIS***


Bestsellerowa powieść, która stała się już klasykiem swojego gatunku. Jest rok 2045. Ziemia jest okropnym miejscem. Zasoby ropy się wyczerpały. Klimat się rozregulował. Na planecie panują głód, bieda i choroby.
Większość ludzi ucieka od przytłaczającej rzeczywistości, prowadząc wirtualne życie w OASIS, pełnej rozmachu utopii online, gdzie można być, kim się chce i spokojnie funkcjonować, grać i zakochiwać się na jednej z tysiąca planet. Wade Watts żyje w OASIS od wczesnego dzieciństwa i podobnie jak wielu innych, ma obsesję na punkcie Miedzianego Klucza, cyfrowego „wielkanocnego jajka”, ukrytego gdzieś głęboko w cyfrowej rzeczywistości. Schował go przed śmiercią tam założyciel OASIS, James Halliday, multimiliarder.
Ten, kto go znajdzie, odziedziczy jego majątek i przejmie kontrolę nad grą. Przez całe lata miliony ludzi próbowały odnaleźć ten skarb; jedyną wskazówką była wiedza, że prowadzące do celu zagadki są oparte na kulturze masowej końca XX wieku. Ale to właśnie Wade natrafia na klucz do pierwszego zadania i nagle odkrywa, że w desperackim wyścigu po największą nagrodę przeciwko sobie ma tysiące konkurentów. Ta coraz bardziej zaciekła rywalizacja wkrótce przenosi się z OASIS do świata rzeczywistego…


***RECENZJA***


Kiedy dostałam propozycję recenzji od Księgarni Dadada.pl, to najpierw ucieszyłam się, że dostanę taką super książkę, a potem ze stresem czekałam na paczkę. Dlaczego? Bo bardzo chciałam okładkę z wersją filmową, która jest śliczna, a pierwotna wersja jest... niezachęcająca, więc szukajcie tej nowszej, bo aż przyjemnie na nią popatrzeć.

Zdecydowanie trzeba zacząć od świata wykreowanego przez Cline'a, który jest cudowny. Pomysłowość autora jest niesamowita. Wade z początku mieszka na Stosach, czyli na samochodach ułożonych jeden na drugim i tak jest zapełniony cały teren wokół niego. I mimo, że rzeczywisty świat jest bardzo ciekawy, to nie jest w stanie dorównać OASIS, który jest fascynujący i idealny do przedstawienia w filmie. Wirtualne życie, w którym ludzie z całego świata chodzą do szkół, czytają książki, oglądają filmy i spotykają ze znajomymi na np. własnych planetach. W OASIS zdobywasz poziomy i prestiż, a świat ten zafascynował mnie do tego stopnia, że ja, która nie gram w gry, bardzo chcę spróbować w niej swoich sił.

Zwycięzca konkursu zostaje ujawniony już na początku książki, co jednak nie odbiera nam wrażeń i emocji w dalszej lekturze, która wciąga czytelnika. Aż nie wiem jak Wam to opisać nie zdradzając fabuły, ale książka jest bardzo ciekawa. Początek, który jest wprowadzeniem do tego świata, może nie jest fascynujący, ale też na nim nie zaśniecie.

O bohaterach nie da się jakoś dużo powiedzieć, są dobrze i ciekawie stworzeni, ale nie są to postacie, do których się przywiążecie. Ja ich polubiłam, ale nie sądzę, żeby zostali w mojej pamięci na dłużej.

Polecam Wam serdecznie tę pozycję, gdyż jest bardzo pomysłowa, ciekawa i wciągająca. Niejeden raz zostaniecie zaskoczeni, a jeszcze częściej będziecie z szokiem poznawać wykreowany przez autora świat. Koniecznie muszę obejrzeć film i porównać go z książką!

Za możliwość lektury bardzo dziękuję Księgarni Internetowej Dadada.pl
Pozdrawiam serdecznie
Gosia

niedziela, 27 maja 2018

Cześć kochani!
Podczas promocji w Rossmannie pokusiłam się o zakup korektora firmy Isana oraz pudru rozświetlającego firmy Lovely. W tym poście zrecenzuję dla Was wcześniej wspomniany korektor. Zapraszam!

Korektory drogeryjne


Kosmetyk, który wybrałam, jest w najjaśniejszym kolorze hell (z niemieckiego, żeby nie było niejasności 😉). Jest on jednak dość ciemny jak na najjaśniejszy kolor z gamy. Dla mnie - idealny. Dla osób bardzo bladych może być za ciemny.

Korektor Isana

Korektor w sztyfcie Isana young ma średnie krycie, na którym mi zależało. Nie mam wielu wyprysków, więc  nie potrzebuję dużego krycia. Zależało mi, aby ukrył zaczerwienienia oraz niewielkie niedoskonałości.

Nie jest to korektor rozświetlający, który zwykle nakłada się pod oczy. Ja używam go przed nałożeniem podkładu, czy kremu bb. Wtedy skóra jest wygładzona i dobrze się prezentuje. Produkt kolorystycznie wpasowuje się w cerę. Jego trwałość oceniam jako dobrą, nie wchodzi w suche skórki na twarzy oraz nie waży się.

Producent pisze na opakowaniu, że produkt zawiera środki antybakteryjne, co jest dodatkowym atutem produktu. Cena korektora jest bardzo niska, bez promocji wynosi około 8 zł, a uzyskałam bardzo  satysfakcjonujący efekt.

Moim zdaniem warto go kupić, jeśli nie chcecie wydawać dużo pieniędzy na korektor, a jednocześnie macie wysokie oczekiwania co do kosmetyków.


Korektor Isana young opinie


Zapraszam Was do zaobserwowania naszego profilu na Instagramie, gdzie z Gosią działamy bardzo aktywnie. Dodajemy tam zdjęcia zapowiadające nasze posty, dzięki czemu będziecie wiedzieć o jako nich pierwsi! 😉 https://www.instagram.com/ogrod_zycia/  Zapraszam Was również do polubienia nas na Facebooku https://www.facebook.com/Goojko/ i Snapchatcie: ogrod_zycia gdzie dodajemy unboxingi paczek.
Obecnie na Instagramie i blogu trwają konkursy w których można wygrać drugi tom "Sagi czasu przemiany" "Po drugiej stronie nieba" autorstwa pani Łucji Wilewskiej. Nagroda jest naprawdę satysfakcjonująca, a zady proste!
Na blogu jest jeszcze jeden konkurs na książkę pod patronatem naszego bloga "Córki smoka" - http://ogrod-zycia.blogspot.com/2018/05/konkurs-corki-smoka-william-andrews.html. Trwa tylko do dziś, więc spieszcie się! 

Miłego dnia!
Oliwia

środa, 23 maja 2018

Cześć kochani!

Od dawna marzyłam o kosmetykach Kylie Jenner, a zwłaszcza paletce the bronze. Bardzo się ucieszyłam, gdy otrzymałam ją w prezencie. Rozpoczęłam intensywne testowanie i przychodzę do Was z wynikami. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinni na temat tej palety, to czytajcie dalej.


Przesyłka, czas oczekiwania, cło

Paczka doszła do mnie w niecałe dwa tygodnie od złożenia zamówienia. Nie zostały naliczone cło ani VAT. Dotarła zapakowana w dedykowane, czarne pudełko. Była dobrze zabezpieczona gąbkami i folią bąbelkową. Dodatkowo w środku znalazłam kartkę z piękną grafiką i podziękowaniem za zakup od Kylie.

Dostępność, cena i opakowanie palety Kylie Jenner Pressed Powder Eyeshadow the Bronze Palette.

Paletę można dostać jedynie na oficjalnej stronie https://www.kyliecosmetics.com/ oraz w sklepach na Instagramie np. @topshopdolls. Cena palety wynosi 42$ + koszt przesyłki, która jest darmowa od 60$.

Opakowanie kosmetyku jest tekturowe, ale porządnie wykonane. Zamyka się na magnes Ma duże lusterko, które zdecydowanie ułatwia malowanie się. Wiem, że w poprzednich wersjach go nie było, więc tym bardziej się cieszę, że dane jest mi mieć wersję z lustrem. Paleta ma kolor biały, przez co szybko się brudzi, ale temu przecież można zaradzić :)



Pigmentacja, łączenie kolorów, blendowanie, opsypywanie cieni w The Bronze Palette.

Przez jakiś czas byłam wierna zimnym odcieniom na powiece. Sądziłam, że ciepłe nie będą pasowały do mojego typu urody. W końcu postanowiłam przełamać się i spróbować ciepłych odcieni. Dzięki tej palecie towarzyszą mi one w prawie każdym makijażu.


Na początek chciałabym zwrócić uwagę na dobór kolorystyki w paletce. Jest ona utrzymana w ciepłej tonacji. Dzięki obecności kolorów podstawowych - beż, jasny i ciemny brąz oraz czerń - można stworzyć samą tą paletą podstawowe, dzienne makijaże. Większość cieni jest matowa, które uzupełniają dwa połyskujące. Dobór barw bardzo mi się podoba i jest wielkim plusem kosmetyku.



Cienie są bardzo intensywnie napigmentowane i łatwo się je blenduje. Jednak jeśli chcemy dołożyć koloru w miejsce w którym już jest cień - nie zawsze wygląda to estetycznie. Dodam, że w przypadku czerni i ciemnego brązu nie uzyskałam tak nasyconego efektu jak w opakowaniu. Jest to minusem, jeśli chcecie wykonać ciemne smokey, aczkolwiek ja stawiam na bardziej naturalne makijaże, więc mi to nie przeszkadza.

Czy warto kupić paletkę the bronze Kylie Jenner?

Moim zdaniem - tak. Warto w nią zainwestować nawet jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z makijażem, gdyż jest dobra jakościowo, co ułatwi Wam naukę. Moje pierwsze zdanie po użyciu tej palety brzmiało "czuję się zdolna, używając tych cieni". Moje makijaże nie są jeszcze dobre, ale dopiero się uczę. Gdy maluję powieki tym kosmetykiem wychodzą mi one znacznie lepiej niż przy użyciu innych palet. Szczerze mogę polecić Wam ten produkt i chętnie kupiłabym inne palety Kylie. Szczególnie podobają mi się "The Burgundy Palette", "The Bronze Extended Palette" oraz "The Royal Peach Palette".


Makijaż

Ostatnio miałam przyjemność malować Kalinę (k_zgorecka). Była to jedna z pierwszych modelek, dlatego bardzo się cieszę, że mogłam coś zmalować na jej oczach. Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba i co można poprawić :). Oto efekty mojej pracy:







Zapraszam Was do zaobserwowania naszego profilu na Instagramie, gdzie z Gosią działamy bardzo aktywnie. Dodajemy tam zdjęcia zapowiadające nasze posty, dzięki czemu będziecie wiedzieć o nich pierwsi! 😉 https://www.instagram.com/ogrod_zycia/  Zapraszam Was również do polubienia nas na
Facebooku https://www.facebook.com/Goojko/ i Snapchatcie: ogrod_zycia gdzie dodajemy unboxingi paczek.

Obecnie na Instagramie i blogu trwają konkursy w których można wygrać drugi tom "Sagi czasu przemiany" "Po drugiej stronie nieba" autorstwa pani Łucji Wilewskiej. Nagroda jest naprawdę satysfakcjonująca, a zady proste!

Konkurs na Instagramie - https://www.instagram.com/p/Bi_WRbhAEJX/?taken-by=ogrod_zycia

Miłego dnia!
Oliwia

niedziela, 20 maja 2018

Witam Was serdecznie! Dzisiaj przychodzę z książką, która jest dla mnie wyjątkowa, a patrzenie na nią przepełnia mnie dumą. Dlaczego? Dlatego, że jest na niej moja rekomendacja, a pod nią moje imię, nazwisko i nazwa bloga! Kiedy przeczytałam maila z propozycją jej napisania, latałam po domu cała w skowronkach, chwaląc się moim sukcesem. Dziękuję Wydawnictwu Videograf SA za możliwość napisania rekomendacji i Wam, za to, że czytacie moje posty i jesteście tutaj aktywni. Nie przedłużając, zapraszam do recenzji Po drugiej stronie nieba autorstwa Łucji Wilewskiej.


***OPIS***


Dlaczego w życiu jest tak, że kiedy jedne sprawy rozwiązują się, na ich miejsce pojawia się dziesięć kolejnych? Uzyskane w końcu odpowiedzi nie tylko nie wyjaśniają sytuacji, ale powodują namnożenie się nowych pytań. Czy jeśli już wszystko wiem, to oznacza, że mogę spocząć na laurach i w końcu odpocząć? Czy przeciwnie: powinnam przygotować się na to, że mój poukładany w końcu świat zawali się na nowo, w jeszcze bardziej pokręcony sposób? Drugi tom "Sagi Czasu Przemiany" wrzuca nas w wir wydarzeń będących bezpośrednią kontynuacją historii opisanych w "Ósmym niebie". Czy związek Łucji z Adamem przetrwa próbę? Co zrobią, gdy na ich drodze ponownie pojawi się Mikael? Czy Róża i Gabriel namieszają tak bardzo, jak we wszystkich poprzednich życiach? Jaki sekret nosi w sobie Marcin i kim jest jego bliźniak z równoległego świata? W tym tomie dowiemy się prawdy o Łucji i Adamie, poznamy historię ich miłości, która nas zachwyci. Zapraszam Cię na najbardziej pasjonującą podróż twojego życia. Tutaj nic nie jest oczywiste ani jednoznaczne. Rzeczywistość miesza się z przywidzeniami, jawa ze snem, fakty z ułudą, dwa równoległe światy nakładają się na siebie. Pytanie, w którym ty żyjesz? Czy druga część sagi wyjaśni zagadki "Ósmego nieba"? Czy przeciwnie: wygeneruje masę nowych pytań? O tym musicie przekonać się sami. Drugi tom wciąga jeszcze bardziej niż pierwszy, akcja nie zatrzymuje się ani na moment. Po drugiej stronie nieba to wyjątkowa, magiczna opowieść o miłości i aniołach, a zarazem współczesne ujęcie tematu objawienia, osadzone w nurcie nowej duchowości.


***RECENZJA***


Recenzję pierwszego tomu tej sagi pisałam tutaj. Łucja Wilewska to autorka, która jest idealnym przykładem polskiego pisarza, który bardzo dobrze radzi sobie z piórem i ma głowę pełną pomysłów. Jej pierwszy tom wciągnął mnie w swoje karty i czytałam je oczarowana przygodami Łucji, dlatego zdecydowałam się sięgnąć po drugi tom. I wiecie co? Jest jeszcze lepszy.



Bardzo się cieszę, że u autorki bez problemu można zauważyć progres. Widać większą płynność w jej stylu pisania, a sam odbiór jest jeszcze przyjemniejszy. Książkę czyta się z niesamowitą lekkością, szybkością, a także przyjemnością. Łucja Wilewska pobudza wyobraźnię czytelnika, dając mu czytelne obrazy.

W tej pozycji znacznie bardziej polubiłam jej bohaterów. Stali się wyraźniejsi, a także dojrzalsi. Łucja i Adam nadal pozostają barwnymi, ciekawymi, pełnymi miłości postaciami, które poznaliśmy w pierwszym tomie. Pojawiają się tu także nowi bohaterowie - Róża i Gabriel, ale wolałabym, żebyście sami ich poznali. Powiem tylko, że warto to zrobić :)


sobota, 12 maja 2018

Okładka tej książki kilka razy pojawiła się na moich social mediach, a ludzie się zachwycali treścią tej pozycji, więc kiedy pojawiła się okazja na zapoznanie się z nią, po prostu nie mogłam odmówić. Pierwszymi wrażeniami dzieliłam się z Wami na Instagramie (ogrod_zycia), a teraz chciałabym przedstawić Wam pełną recenzję - zapraszam!


***OPIS***


Dowcipna i wzruszająca książka, która zadaje kłam stereotypom o rolach mężczyzn i kobiet.

Ben jest wrażliwym, spokojnym nastolatkiem, pisze pamiętnik i pochodzi

z porządnej, chociaż lekko niekonwencjonalnej rodziny – ojciec jest mechanikiem samochodowym, matka jeździ po miastach i miasteczkach Wielkiej Brytanii ze swoim magicznym show. Ben ma też zdolność do pakowania się w kłopoty. Po niefortunnej wyprawie do lokalnego marketu po alkohol na imprezę trafia pod opiekę kuratora. Koledzy – inicjatorzy unikają kary, zaś Ben musi zastosować się do zaleceń programu resocjalizacji.

Wybór zajęć pozalekcyjnych jest niewielki – mechanika samochodowa z własnym tatą, garncarstwo i robienie na drutach. Ben wybiera robótki

ze względu na atrakcyjną nauczycielkę, która ma prowadzić zajęcia. Po pierwszych próbach okazuje się, że Ben ma niesamowity talent do robienia na drutach. Ale jak powiedzieć o tym kumplom, adorowanej dziewczynie, a przede wszystkim tacie, który cały czas ma nadzieję, że Ben wciągnie się w naprawę samochodów i piłkę nożną?


***RECENZJA***


Zauważyłam pewien podział ludzi w kwestii tej książki: 1. Ci co jej nie czytali i uważają ją za bardzo infantylną oraz 2. Ci co czytali i są bardzo zadowoleni z lektury. Chłopaki nie dziergają na lubimyczytać.pl moją 8,2 gwiazdki, co samo w sobie stanowi pierwszy argument do sięgnięcia po tę pozycję. Jest to książka typowo młodzieżowa o strachu przed brakiem akceptacji otoczenia oraz łamaniu stereotypów, ale też dążeniu do realizacji marzeń.


Bohaterowie - cud miód

Easton tworzy świetnych bohaterów, bardzo ciekawych i pełnych humoru. Bena chyba nie da się nie polubić, inteligenty chłopak, który tryska sarkazmem, który tak uwielbiam. Mamy tutaj narrację pierwszoosobową, gdzie widzimy jaki jest naprawdę - wesoły i pełen pasji. Jednocześnie zmaga się ze strachem, że ktoś może się dowiedzieć, o tym, jakie zajęcia wykonuje po szkole.

Ciekawa forma 

Tak jak widzicie w opisie, Ben musi pisać pamiętnik. Cała książka nim jest, a właściwie dziennikiem. Podział na dni jest bardzo dobrym rozwiązaniem, a jednak czyta się go jak tradycyjną książkę.

Lekkość pisania i humor

Autor pisze w niesamowicie przyjemny sposób, dzięki czemu ta i tak krótka książka (286 stron) wydaje się jeszcze krótsza. Treść tej książki wielokrotnie wywoływała u mnie uśmiech, a raz nie mogłam wytrzymać ze śmiechu - idealna książka na odstresowanie.

Jeśli szukacie krótkiej, przyjemnej i pełnej humoru książki, to jest to pozycja dla Was. Może jej treść czy bohaterowie nie zostaną z Wami na zawsze, ale uważam, że ta lektura jest zdecydowanie warta waszych pieniążków :) Polecam zarówno dla młodszej,  jak i starszej młodzieży!


***MOJA OCENA***

★★★★★★★★☆☆


Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu YA!


Pozdrawiam
Gosia


piątek, 4 maja 2018

Witam w kolejnej recenzji! Dzisiaj przychodzę do Was z FENOMENALNĄ książką przedstawiającą niesamowicie poruszającą historię, którą koniecznie musicie poznać. Jestem ogromnie dumna, że wyszła ona pod moim patronatem i możecie na niej zobaczyć moje logo! Fantastyczne uczucie!




***OPIS***

 Po długiej podróży do sierocińca w Korei dwudziestoletnia Amerykanka Anna Carlson dowiaduje się, że jej biologiczna matka nie żyje. Jednak właśnie w chwili, gdy zdruzgotana kobieta dochodzi do wniosku, że przebyła całą drogę na próżno, tajemnicza staruszka podaje jej paczuszkę zawierającą wiekowy grzebień i kartkę z adresem.
Dzięki temu Anna trafia do mieszkania niezbyt zamożnej, lecz eleganckiej kobiety – Hong Jae-hee, która opowiada jej o niesamowitych wydarzeniach zaczynających się od japońskiej okupacji Korei i Chin podczas II wojny światowej, kiedy to ponad dwieście tysięcy Koreanek zostało niewolnicami japońskich żołnierzy – „kobietami do towarzystwa”. Jae-hee zna tę historię bardzo dobrze: była jedną z nich.
Anna odkrywa, że cenny grzebień ze skorupy żółwia, ozdobiony dwugłowym smokiem z kości słoniowej, pokonał wraz z kobietami w jej rodzinie mnóstwo przeciwności losu. Im lepiej dziewczyna poznaje jego historię, tym bardziej uświadamia sobie, że wraz z grzebieniem trafia do niej dziedzictwo niewyobrażalnej siły charakteru, odwagi, miłości i niezłomności.


***RECENZJA***

Myślę, że na początek trzeba zaznaczyć, że jest to powieść oparta na faktach, a William Andrews z niemal zapomnianych wydarzeń stworzył fascynującą historię, którą spaja główna bohaterka książki Jae-hee. Autor opisuje jej wstrząsające, trudne, a często też brutalne życie, które stało się takie przez zniewolenie jej przez japońskich żołnierzy. Zaczynając lekturę myślałam, że jejakcja będzie toczyć się w tzw. stacji komfortu, a cała książka będzie strasznie dołująca. Jednak NIE, Jae-hee przebywa w niewoli przez ok .1/3 książki, a następnie opowiada o swoich dalszych wydarzeniach z życia, jednak wcale nie jest jej łatwiej, a lektura nawet przez chwilę nie nudzi czytelnika.



Jae-hee jest niesamowitą postacią, która została fantastycznie wykreowana. Poznajemy ją jako czternastoletnią dziewczynkę, a już wtedy wykazuje silne cechy charakteru. Okrutna niewola odciska na niej piętno na całe życie, jednak ona nie pozwala się złamać. Jej siła i wytrwałość niejednokrotnie mnie wzruszały i budziły podziw.

Styl pisania autora jest bardzo lekki i niezwykle przyjemny w odbiorze, dzięki czemu przez książkę się praktycznie płynie. Opisywane są tu czasem drastyczne sceny, które wywołują szok, a nawet przerażenie u czytelnika, ale mimo wszystko, moim zdaniem, celem tej książki dla Williama Andrewsa nie było zdołowanie i zasmucenie nas, a uświadomienie jak straszne fakty z historii są zamiatane pod dywan. Książka ta jest pełna emocji, ale nie przytłacza odbiorcy.
W pewnym stopniu poznacie też koreańską kulturę i zwyczaje, gdzie honor jest ponad wszystkim, nawet prawdą. Moje zainteresowanie Koreą było ograniczone do minimum, jednak teraz pragnę bliżej poznać ten kraj.


Ja Wam tę książkę polecam z całego serca, gdyż jest ona fantastyczna. Wciąga czytelnika, dostarcza mu wielu emocji, a świadomość, że jest ona oparta na faktach, nie pozwala nam o niej zapomnieć. Piękna, niesamowita historia o wytrwałości, niezłomności, odwadze i miłości. Uważam, że każdy powinien po nią sięgnąć, chociaż młodsi czytelnicy mogą jeszcze chwilę zaczekać :)

PS Pamiętajcie, że poniżej czeka na Was konkurs :)

***MOJA OCENA***

★★★★★★★★★★

 

KONKURS

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa NieZwykłe mam dla Was 1 egzemplarz tej cudownej książki.

Zasady są proste:
1. Odpowiedz na proste pytanie konkursowe: Dlaczego ta książka ma trafić do Ciebie?
2. Zaobserwuj bloga.

Organizatorem konkursu jest blog Ogród życia.
Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo NieZwykłe.
Konkurs trwa od 5 maja do 27 maja 2018 roku.
Wyniki dodam pod tym postem.
Prawa uczestnictwa w konkursie, jak i praw oraz obowiązków z nim związanych, w tym także prawa do żądania wydania uzyskanej w konkursie nagrody czy innych roszczeń związanych z udziałem w konkursie, uczestnicy nie mogą przenosić na osoby trzecie bez uprzedniej, pisemnej zgody organizatora.
Wysyłka tylko na terenie Polski
Wraz z wzięciem udziału, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych w celach konkursowych (wysyłka nagrody)

Zapraszam również na fp:
1. Wydawnictwo NieZwykłe
2. Ogród życia
3. Ig ogrod_zycia

Pozdrawiam serdecznie!
Gosia


niedziela, 29 kwietnia 2018

Witam w kolejnej recenzji! Dzisiaj przychodzę do Was z moją opinią na temat książki kolejnej polskiej autorki, jaką jest Dom wychodzącego słońca Aleksandry Janusz.

Kiedy poprosiłam o możliwość recenzji tej pozycji, wydawała mi się ona bardzo ciekawa. Niestety potem usłyszałam o niej kilka negatywnych opinii, przez co straciła w moich oczach. Jednak cieszę się, że dałam jej szansę, bo okazała się naprawdę godna uwagi.



***OPIS***



Mag-szermierz Lloyd zmierzy się ze swoją mroczną przeszłością. Błyskotliwy informatyk Timothy wyjdzie poza wirtualny świat. Narcystyczny rockman Gabriel wreszcie zacznie podejmować własne decyzje. Razem z zakonnicą Weroniką, wiekowym Krzysztofem oraz niespodziewanym przybyszem z odległych stron stawią czoło mitycznym bestiom oraz dawnym – i nowym – wrogom. Czy znajdą odpowiedzi na zagadki, jakie zostawiła po sobie legendarna Kaja Modrooka? I czy Eunice wyjdzie zwycięsko z próby, jaką postawi przed nią los?

Cześć kochani!
Ostatnio dostałam od Was sporo wiadomości o treści „kiedy haul?” Wychodząc naprzeciw Waszym prośbom i oczekiwaniom, postanowiłam taki wpis dla Was przygotować. Jednak aby nie zanudzać Was bardzo długim postem (trochę się tego uzbierało) podzielę go na kilka mniejszych części, które będę na bieżąco realizowała. W dzisiejszej części pokażę Wam moje nowości wśród kosmetyków do włosów.


Lawendowa odżywka do włosów Petal Fresh organics

Wchodząc do działu z szamponami, zauważyłam lawendowy kosmetyk z ciekawym składem. Dopiero gdy wróciłam do domu, zobaczyłam, że to nie szampon, a... odżywka. Zupełnie nie miałam w planach jej zakupu, ale w końcu nic nie dzieje się bez przyczyny! Kosmetyk bardzo dobrze mi się sprawdza, a włosy po jej użyciu nabierają blasku. Dodatkowo jest bardzo wydajna (mam ją już na jakiś czas). Co mi się nie podoba, to jej opakowanie-dosyć trudno wydostać produkt ze środka, a gdy już to się udaje-z opakowania wychodzi dwa razy więcej kosmetyku, niż bym chciała.

Szampony Herbal Care: chmiel do włosów matowych, bez objętości i dziegieć do włosów z łupieżem


Te produkty kupiłam już całkiem świadomie :). Znajdziecie je m.in. w Auchan w dziale z kosmetykami naturalnymi. Kosmetyk z chmielem dodaje włosom objętości, (aż za dużo!) zaś ten, który zawiera dziegieć, utrzymuje je w świeżości i zapobiega przetłuszczaniu się.

Vianek normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy


Wybierałam go z myślą o mojej suchej skórze głowy. Ma przyjemny, ziołowy zapach. Jednak bardzo niewygodnie się go nakłada-po przechyleniu nie leci przez "aplikator", a wylewa się bokami. Po dłuższym stosowaniu dam Wam znać co sądzę o tej wcierce.

Organic shop - "silk nectar" - naturalny eco szampon do włosów z masłem shea i lilią wodną.

To moja najnowsza zdobycz z drogerii Misumi, dlatego jeszcze nie jestem w stanie Wam o niej opowiedzieć. Może oprócz tego, że ma piękny zapach i śliczne opakowanie.




To już wszystkie moje nowości z włosowego działu. Będę je na bieżąco testowała, a moją opinią podzielę się z Wami już niedługo!

Oliwia