niedziela, 23 września 2018

Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją Całej przyjemności po mojej stronie. Zapraszam do poznania mojej opinii na temat tej pozycji.





***OPIS***

W cukierni „Słodka” już od progu pachnie wanilią i sernikiem. Jagoda piecze i ozdabia słodkości, wkładając w to całe serce. Regularnie do „Słodkiej” zagląda Tomasz – czy to zasługa pysznego sernika, czy zamkniętemu w sobie wdowcowi wpadła w oko autorka jego wyjątkowej receptury? Jagoda zaczyna dostrzegać, że łączy ją z sympatycznym Tomkiem podobne poczucie humoru, a tematów do rozmów nigdy nie brakuje. Czy dzięki pogawędkom przy ciastku kobieta przestanie myśleć o czekającym ją rozwodzie i otworzy się na nowe uczucie? Jak zaufać kolejnemu mężczyźnie, gdy jeszcze nie ostygły wspomnienia zdrad męża?

W nowej serii Natalia Sońska kusi dobrze wypieczonymi historiami i słodko-gorzkimi, ale z odrobiną lukru, wyznaniami bohaterów. Spróbuj, a nie pożałujesz!

***RECENZJA***


Do sięgnięcia po tę książkę zachęciło mnie wiele czynników: ciekawy opis zwiastujący lekką i przyjemną lekturę, ładna okładka, wysokie oceny, a także jej promocja w internecie. Zabrałam się za nią z przyjemnością oraz nadzieją  na poznanie niesamowitej historii. Czy tak było? No nie do końca...





Zaczynamy lekturę z pozytywnym nastawieniem i szybko trafiamy do cukierni prowadzonej przez Jagodę. Natalia Sońska ma bardzo przyjemny w odbiorze styl pisania, co dużo daje tej pozycji. Opisy jej wypieków momentalnie sprawiają, że czytelnik robi się głodny.

Problem leży, między innymi, w bohaterach tej pozycji. Nie spotkałam się chyba jeszcze w żadnej książce, żeby byli oni tak idealni. Natalia Sońska widzi wszystko w czarnych lub białych kolorach i nie ma dla niej nic pomiędzy. Nie spodziewałam się, że bohaterowie mogą być tak perfekcyjni, że aż zacznie mnie to irytować.

Akcja książki jest bardzo stonowana, trzymając się tematyki cukierni, nawet fabuła jest cukierkowa, a po pierwszym gryzie wiecie jak będzie smakowała reszta.


Najtrudniej jest pisać recenzje książek, które pozostają dla mnie obojętne, łatwiej pisze się nawet o bardzo złej pozycji. Znam osoby, którym Cała przyjemność po mojej stronie powinna się spodobać, ale dla mnie dzieje się tu po prostu za mało. Dla kogo jest ta książka? Dla osób, które nie mają bardzo wysokich oczekiwań i liczą na spokojną lekturę w perfekcyjnym świecie. Dla kogo nie jest? Dla osób, które kochają akcję, które lubią być zaskakiwane i które lubią odczuwać cały wachlarz emocji. Zwłaszcza odradzam osobom na diecie, bo przy opisach tych wypieków,  będą to dla Was tortury :)



Książka ta nie jest zła, ale do dobrej też jej brakuje. Historia ukazana tutaj miała niewykorzystany potencjał, uważam, że trzeba by ją dopracować, posiedzieć nad jej treścią trochę dłużej, a mogłaby powstać świetna lektura.

Za możliwość lektury dziękuję:


Pozdrawiam!
Gosia

poniedziałek, 3 września 2018

Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was ze wznowionym wydaniem Wilka i Wilczycy autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk. Recenzja będzie w całości bezspoilerowa (pomijając tytuły książek), ale opowiem osobno o każdej z tych pozycji.




***OPIS***

Margo Cook to zwyczajna nastolatka. Pewnego dnia przenosi się razem z rodzicami z Nowego Jorku do miasteczka Wolftown położonego w głębi olbrzymiej puszczy. Od przeprowadzki dręczą ją koszmary, w których ucieka przez las przed groźnym prześladowcą. W szkole poznaje lekko zwariowaną Francuzkę Ivette Reno oraz intrygującego outsidera Maksa Stone’a.
Jaki mroczny sekret skrywa Max? Jaki mroczny sekret skrywa Wolftown? Czy sny Margo mają z tymi zagadkami jakiś związek? Być może poznamy odpowiedź, gdy na niebie pojawi się księżyc w pełni...


***RECENZJA***


Zacznijmy od tytułów książek... Brzmią ładnie i pasują do siebie, ale dlaczego od patrzenia na okładki czytelnicy mają mieć spoilery? Po co w opisie zadawać pytania, na które znamy odpowiedź już z okładki?  

Wydanie jest o wiele lepsze od poprzedniego, jednakże nie wiem jakiego Wilka Wy otrzymacie przy zakupie, mój ma dziwne i mordercze spojrzenie, a ten z okładki na Lubimyczytać.pl wygląda normalniej. Podejrzewam, że otrzymacie tę drugą wersję okładkową. Podobają mi się połyskujące i srebrne elementy, jednakże mój wewnętrzny perfekcjonista cierpi, kiedy patrzy na grzbiety książek i tylko na Wilku widzi imię i nazwisko autorki.

Miszczuk Wilka zaczęła pisać w wieku piętnastu lat, ale nie uważam, żeby to jakoś mogło przeszkadzać Wam podczas lektury. Styl autorki jest lekki, przyjemny i prosty, ale przy tym nie infantylny. Wielokrotnie wywoływała uśmiech na mojej twarzy, czasem nawet śmiech. Zważywszy na to, że wszystko sobie bardzo realistycznie wizualizuję, to scena na basenie z Wilka to dla mnie perełka, zaczęłam się śmiać na głos, także dobrze, że akurat tej sceny nie czytałam w tramwaju :)





Wilka nazwałabym typową młodzieżówką - nowa nastolatka w szkole z hierarchią uczniów, w tym tajemnicze grono ludzi, którzy wzbudzają jej wyjątkowe zainteresowanie. Jenak mimo tego z czysty sercem polecam tę pozycję. Może nie zostanie ona z Wami na zawsze i nie będziecie jej wspominać z miłością, ale jako jednorazowa przygoda ta książka sprawdzi się idealnie. Akcja, mimo utartych schematów, bardzo wciąga, a dzięki przyjemnemu stylowi autorki przez książkę się pędzi.

Wilczyca jednak okazała się już sporym zaskoczeniem. Wydarzenia z Wilka stanowią przedsmak tego, co znajdziemy tutaj. Z takim podejściem do tematu się jeszcze nie spotkałam i książka naprawdę trzymała w napięciu i dostarczała emocji. Po prostu z bólem ją odkładałam, a zabierałam ze sobą wszędzie, żeby wykorzystać każdą wolną chwilę na czytanie.

Bohaterowie są ciekawi i zabawni, wiele razy dzięki nim się uśmiechałam, ale jednak to Aki oraz jego pomysły i zdolności destrukcyjne najbardziej zwracały moją uwagę. Jednocześnie Margo w zabawny sposób to komentowała, także ogromnie polubiłam sceny z jego udziałem.



Czy polecam? Oczywiście! Wilka oceniam 7/10, a Wilczycę mocne 8/10. Książki dostarczą Wam radości na jakieś 2/3 dni i później raczej nie wrócicie już do tej historii, ale jeśli szukacie jakiejś młodzieżówki, to ta będzie idealna. Polecam!


Za możliwość lektury dziękuję:

Pozdrawiam serdecznie!
Gosia

czwartek, 23 sierpnia 2018

Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną książką autorstwa Marty Kisiel - tym razem skierowaną do dorosłych czytelników. Przyznam się, że byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się o wydaniu taj pozycji, no jak to tak - Marta Kisiel i poważne książki? Na szczęście jej styl się nie zmienił i utrzymała, a nawet podniosła poziom swoich książek, ale zapraszam do recenzji!


***OPIS***


»Toń« to opowieść o tym, jak łatwo zniszczyć relacje międzyludzkie i jak trudno je odbudować, i najmocniejszych więziach, które rodzą się nie z podobieństw, lecz z różnic. Oraz o tym, że czasami trzeba odbyć podróż w czasie, aby się przekonać, kto przedkłada złoto i dzieła sztuki nad przyjaźń i lojalność.

Kiedy Dżusi Stern decyduje się oddać przysługę ciotce, jeszcze nie wie, że uruchomi lawinę wydarzeń, których nie da się już cofnąć. Trzpiotowata dziewczyna, jej poukładana siostra oraz kąśliwa ciotka nieoczekiwanie wplątują się w morderstwo — a to dopiero początek niebezpieczeństw, jakie na nie czyhają.

Przesiąknięta krwią i chciwością historia Wrocławia i Dolnego Śląska, rodzinne tajemnice i groza nie z tego świata. Bo dobra powieść zaczyna się od morderstwa, a później napięcie tylko rośnie.

***RECENZJA***


Z twórczością Marty Kisiel spotkałam się wcześniej jedynie w Dożywociu i bardzo polubiłam jej zabawny styl pisania. Kiedy usłyszałam o książce skierowanej do dorosłych, obawiałam się, że bez tego humoru, ta książka nie może być tak dobra, jak jej poprzedniczka. Całe szczęście Marta Kisiel nie zmieniła swojego stylu, mimo, że Toń jest "na poważnie". Bardzo się cieszę,  że dalej potrafi rozbawić czytelnika, jednocześnie utrzymując napięcie i aurę tajemniczości.



Ponownie mamy tutaj fantastycznie wykreowanych bohaterów, niezwykle barwnych, wyrazistych i pomysłowych. Każdy z nich ma swój charakter, każdy z nich ma swoje dziwactwa, każdy z nich jest inny i niepowtarzalny i to czyni ich wyjątkowymi. Marta Kisiel ma niesamowity talent do tworzenia postaci, które wielokrotnie przywołają uśmiech na Wasze twarze. Najbardziej polubiłam Dżusi z jej wybuchowym charakterem, bezdenną szczerością oraz ciekawym podejściem do życia.

Pomysł na fabułę również jest genialny. Spotkałam się już z motywem podróży w czasie, jednak nie zdążył się on jeszcze "przejeść", a Marta Kisiel i tak podeszła do sprawy na swój własny oraz oryginalny sposób. Przedstawia czas jako wodę, w której można się zanurzyć, ale nie zdradzę Wam nic więcej. Muszę przyznać, że ten pomysł zrobił na mnie spore wrażenie.

Humor? Jest. Barwni bohaterowie? Są. Ciekawa i wciągająca fabuła? Również jest. To czego mi brakuje? Magii, która moim zdaniem powinna tryskać na wszystkie strony, od samego wspomnienia o podróżach w czasie. Mimo całej tej pomysłowości i wyjątkowości Marta Kisiel, moim zdaniem, podeszła do tematu w zbyt... suchy sposób. Zamiast zrobić z ich wypraw najbardziej magiczną i niesamowitą rzecz na świecie, to jednak historia twardo wysuwa się naprzód.  Takie jest moje odczucie - moim zdaniem z tego tematu dałoby się wycisnąć znacznie więcej.



Czy polecam Wam Toń? Oczywiście, że tak, bo mimo zbyt małej ilości magii Marta Kisiel stworzyła wciągającą oraz pomysłową książkę, pełną tajemnic i napięcia, a jednocześnie humoru. Jeśli poprzednie książki tej autorki Wam się podobały, to ta zdecydowanie nie powinna Was zawieźć. 

***MOJA OCENA***

★★★★★★★☆☆☆


Dziękuję za możliwość lektury Wydawnictwu Uroboros:

Pozdrawiam!
Gosia

środa, 22 sierpnia 2018

Cześć kochani!
Wracając do miłych wspomnień z wakacji na Malcie, postanowiłam przygotować dla Was kolejną stylizację. Nie ukrywam, że wykonywanie zdjęć do tego wpisu sprawiło mi radość, ponieważ maltańskie parki to jedyne miejsca, w których znajdziemy trochę cienia. Nie licząc galerii handlowych ;)

Zdjęcia nie zostały wykonane w samej Malcie, a na wyspie Gozo. Z trzech wysp - Malty, Gozo ni Comino - ta jest zdecydowanie najbardziej gorąca! Mrożona herbata i klimatyzacja były zbawieniem :)



Tego dnia postanowiłam na t-shirt crop top, czyli taki, który jest krótki i odsłania brzuch. Bardzo podoba mi się jego wzór, przedstawiający awokado. Jest ładnie ścięty i bardzo wygodny.

Ubrałam też moje ulubione spodenki. Są wygodne, szybko się je ubiera (nie to, co te dżinsowe) i podobają mi się :)

Całość uzupełniłam poręczną nerką oraz wygodnymi trampkami w koty - idealnie pasują do Malty ;) Na końcu wpisu postaram się Wam podlinkować wszystkie ubrania :)


Jeśli chodzi o moją opinię na temat wyspy Gozo... Najbardziej podobał mi się park ze zdjęć. Ewentualnie warto zobaczyć architekturę kościoła. Poza tym... nic specjalnego. Upał, upał i jeszcze raz upał. Do tego "najpiękniejsza plaża" wcale nie była ładna. Brzeg był zasypany glonami, piasek był tak nagrzanym, że patrzył stopy. Dobra starczy mojego marudzenia :p.




Na zdjęciu powyżej widzicie wcześniej wspomniane buty. Są wygodne, ale do pewnego momentu. Na pewno nie na 8 godzin wędrówki.

Halo, halo! Czy to budka telefoniczna? Tak, jest to pozostałość po kolonii brytyjskiej. Nie mam pojęcia, czy one jeszcze funkcjonują, ale prezentują się pięknie :)



A tutaj kolejny kotek. Chyba powinnam zrobić jakiś album z ich zdjęciami :D



Crop-top-https://www.newyorker.de/lifestyle/news/fit-healthy/detail/when-youre-desperado-eat-an-avocado/

Spodenki, buty, nerka - z racji tego, że w Sinsayu jest już kolekcja jesienna, nie znalazłam tych rzeczy. Może dostaniecie je gdzieś stacjonarnie ;)


Zapraszam Was do zaobserwowania naszego profilu na Instagramie, gdzie z Gosią działamy bardzo aktywnie. Dodajemy tam zdjęcia zapowiadające nasze posty, dzięki czemu będziecie wiedzieć o nich pierwsi! 😉 https://www.instagram.com/ogrod_zycia/  Zapraszam Was również do polubienia nas na

Facebooku https://www.facebook.com/Goojko/ i Snapchatcie: ogrod_zycia gdzie dodajemy unboxingi paczek.

Miłego dnia,
Oliwia

niedziela, 19 sierpnia 2018

Hej kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną serią autorstwa Sarah J. Maas, mojej ulubionej autorki. Tak jak wspomniałam w ostatniej recenzji jej książek, Dwór cierni i róż razem ze Szklanym tronem zajmują pierwsze miejsce na liście moich faworytów. Dlatego teraz chcę Was zaprosić do zapoznania się z moją bezspoilerową recenzją :)



"Potrzebujemy nadziei, bo ona daje nam siłę, by trwać. Więc pozwól jej zachować tę nadzieję, Feyro. Pozwól jej marzyć o lepszym życiu. O lepszym świecie."

Feyra to dziewiętnastoletnia dziewczyna, która mimo młodego wieku musi wyruszać na łowy, aby wykarmić rodzinę. Jednak zwierzyny brak, więc podąża coraz głębiej w las, w stronę muru, który oddziela ziemię ludzi od Prythianu. W końcu udaje jej się upolować wielkiego wilka, który, jak się okazuje, zwykłym wilkiem nie był. Jest niesamowicie szczęśliwa że swojej zdobyczy do czasu, kiedy w jej domu pojawia się bestia, która żąda sprawiedliwości. Fyra może wybierać: albo umrze, albo pójdzie z nim do krainy pełnej magicznych i niezwykle potężnych istot, których nienawidzi całą sobą. Jak potoczą się jej losy?

"Dla niej nie istniały żadne ograniczenia. Gdy znajdzie miejsce, które naprawdę będzie mogła nazwać swoim, świat padnie jej do stóp."

Zacznijmy od bohaterów, którzy są niesamowici. Naprawdę. W wielu książkach były dobrze wykreowane postacie, które szczerze lubiłam, ale ci są tak bardzo wyjątkowi, tak bardzo się do nich przywiązałam. Uwielbiam ich z całego serca. Serię tę zaczęłam ponad rok temu (musiałam czekać  na 3 tom więcej czasu), a do teraz czytam wymyślone przez fanów rozmówki czy podziwiam obrazki dotyczące pewnych momentów z tych książek. Pewnie czekacie na konkrety... Niestety nie mogę Wam ich dać, bo byłby to wielki spoiler, a wierzcie mi, bardzo bym chciała podzielić się moimi wrażeniami w tej kwestii. Mogę jedynie powiedzieć, że Feyra przechodzi bardzo korzystną przemianę, staje się bardziej wytrwałą, odważną i godną podziwu bohaterką.


Ostatnio namówiłam przyjaciółkę do przeczytania tej serii - jest zachwycona. Ją nudził początek Dworu cierni i róż, mnie już wtedy Maas wciągnęła do swojego magicznego świata. Jej styl jest tak lekki, tak przyjemny w odbiorze, że przez książkę się po prostu płynie. Wszelkie opisy są tak realistyczne, tak poruszające, serce bije jak szalone przez całą książkę.

"Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają"

Romans jest tutaj bardzo istotnym wątkiem, jednak autorka nie zapomina o akcji, która wciska czytelnika w fotel. Gwarantuję, że porwie Was do swojego magicznego świata i nie wypuści do ostatniej strony.

"Prawda jest niebezpieczna. Prawda jest wolnością. Prawda potrafi łamać, naprawiać i spajać."

Myślę, że moja recenzja nie pozostawia wątpliwości, że polecam tę serię. W czerwcu Maas urodziła przeuroczego synka, jednak mam nadzieję, że jak najszybciej odwiedzi Polskę, a ja pojadę chociażby na sam jej koniec, żeby chociaż przez chwilę porozmawiać z Sarah i wziąć autograf. Polecam z całego serca!



A tutaj jestem ja z moim ulubionym tomem tej serii - Dworem mgieł i furii i to w tej części powinniście się zakochać na amen. Oczywiście tematycznie zrobiłam sobie profesjonalny tatuaż na ręce, którego nie mogłam później zmyć, więc towarzyszył mi on również w mieście :)

Zapraszam na Instagrama, gdzie będziecie przedpremierowo mogli dowiedzieć się o nowych postach, a także na Instastory, gdzie pojawiają się unboxingi i razem z Oliwią dodajemy różne inne informacje: https://www.instagram.com/ogrod_zycia/

Dziękuję Wydawnictwu Uroboros za możliwość stworzenia tego posta:
Pozdrawiam!
Gosia

niedziela, 12 sierpnia 2018

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z Zaginionymi, których autorką jest Patricia Gibney. Ta książka to niesamowity kryminał i thriller, który nie pozwalał mi się odłożyć i sprawiał, że serce biło mi szybciej, a także wstrzymywałam oddech. Zapraszam do poznania mojej opinii

***OPIS***

Dół, który wykopali, miał mniej niż metr głębokości. Maleńkie ciało spoczywało w białym worku po mące. Trzy pary przerażonych oczu przyglądały się tej scenie z okna na trzecim piętrze. Chłopiec siedzący w środku odezwał się, nie odwracając wzroku: Ciekawe, które z nas będzie następne?

Kiedy w katedrze zostaje odnalezione ciało kobiety, a drugie, tym razem młodego mężczyzny, zawisa na drzewie przed jego domem, detektyw inspektor Lottie Parker rozpoczyna śledztwo. Oba ciała mają na nogach charakterystyczny, nieudolnie wykonany tatuaż. Niewątpliwie ofiary coś łączyło. Ale co? Trop prowadzi Lottie do Domu św. Angeli, dawnego przytułku dla dzieci, z którym wiąże się mroczna przeszłość rodziny inspektor Parker. Teraz to sprawa osobista. Podczas gdy Lottie zaczyna dostrzegać związek pomiędzy nowymi zbrodniami a morderstwami sprzed dziesięcioleci, znika bez śladu dwóch nastolatków. Lottie musi wytropić zabójcę, nim ten uderzy ponownie, ale czy tym samym nie narazi swoich dzieci na śmiertelne niebezpieczeństwo? Wkrótce Lottie stanie twarzą w twarz z szaleńcem, który ma zdecydowanie inne niż ona pojęcie sprawiedliwości. 

Ten wciągający thriller zachwyci fanów Rachel Abbot, Karin Slaughter i Roberta Dugoniego, gwarantując porywającą lekturę do późnej nocy.





***RECENZJA***


Ostatnio żyłam w świecie fantastyki i, niestety, Zaginieni musieli poczekać na regale na swoją kolej. I wiecie co? Strasznie żałuję, że nie rzuciłam wszystkiego i nie zaczęłam ich czytać, bo okazała się to niesamowita lektura!

Detektyw inspektor Lottie Parker, to... normalna kobieta. Ma trójkę dzieci, które bardzo kocha, problemy rodzinne oraz rachunkowe. Poznajemy ją, kiedy zaczyna prowadzić śledztwo w sprawie zamordowanej kobiety w katedrze. Sprawa z pozoru nieskomplikowana, z czasem ujawnia nowe tajemnice i sekrety, a także kolejne zwłoki. Bohaterowie tej książki są dobrze wykreowani, jednakże żaden z nich nie wzbudził we mnie wyjątkowych emocji, po prostu ich polubiłam, ale zupełnie się nie przywiązałam.

Podobały mi się również różne perspektywy bohaterów książki, mimo, że większość uwagi poświęcamy Lottie, to między innymi mamy też fragmenty od tzw. "mężczyzny", który jednocześnie jest mordercą.



Autorka ma przyjemny styl pisania, odniosłam wrażenie, że staje się on coraz lepszy podczas lektury. Aby podtrzymywać napięcie Patricia Gibney oszczędza nam zbędnych opisów, dzięki czemu książkę się czyta błyskawicznie.

Tak jak wspomniałam akcja Zaginionych cały czas pędzi i rozwija się, w momencie, w którym poukładaliśmy już sobie fakty i wydaje nam się, że przewidzieliśmy zakończenie, autorka dorzuca nam nowe tajemnice i sekrety z przeszłości. Ostatecznie możemy tylko czytać i czekać na nowe rozwiązania. Cały czas towarzyszy nam aura tajemniczości, która dodatkowo nakręca naszą ciekawość. Pewne rzeczy udało mi się odgadnąć, jednak myślę, że zakończenia nikt w całości nie przewidzi. 



Podsumowując: polecam tę pozycję bardzo serdecznie fanom kryminałów i thrillerów. Może osoby, które czytają tylko lub w większości te gatunki, nie będą tak bardzo zaskoczone, jednak ja jestem zachwycona. Spędziłam z tą książką chwile pełne emocji, kiedy serce szybciej mi biło i czytałam z zapartym tchem. Nie przeczytałam wszystkich książek Wydawnictwa NieZykłe, ale na ten moment na żadnej się nie zawiodłam - oby tak dalej. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy z tego cyklu. Polecam!


***MOJA OCENA***

★★★★★★★★★☆


Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictu NieZwykłe


Pozdrawiam!
Gosia
Cześć kochani!
Zapytałam Was w ankiecie na instastories, czy chcielibyście post ze swatchami zestawu Sephora Favorites Lips Selection. Z racji tego, że większość osób odpowiedziała pozytywnie przygotowałam dla Was ten wpis.
W skład tego zestawu wchodzą 4 pomadki i jeden błyszczyk. Błyszczyk Too Faced oraz pomadka Kat Von D w odcieniu Lovecraft to miniaturki. Natomiast produkty: Huda Beauty w odcieniu Bombshell, Makeup Forever True Red i Sephora Cream lip stain 13 są pełnowymiarowe. Cały zestaw kosztuje 135. Moim zdaniem to atrakcyjna cena w porównaniu do wartości kosmetyków, które się w nim znajdują. Gdybym kupiła te wszystkie pomadki osobno, zapłaciłabym 300-400zł.




Od lewej: błyszczyk Too Faced Lips Injection | Sephora Cream lip stain 13 | Kat Von D Lovecraft | Makeup Forever True Red | Huda Beauty Bombshell



Który kolor najbardziej Wam się podoba? Mnie najbardziej podobają się Huda Beauty Bombshell i Kat Von D Lovecraft :) Za jakiś czas będziecie mogli spodziewać się recenzji pomadek z tego zestawu.


Zapraszam Was do zaobserwowania naszego profilu na Instagramie, gdzie z Gosią działamy bardzo aktywnie. Dodajemy tam zdjęcia zapowiadające nasze posty, dzięki czemu będziecie wiedzieć o nich pierwsi! 😉 https://www.instagram.com/ogrod_zycia/  Zapraszam Was również do polubienia nas na

Facebooku https://www.facebook.com/Goojko/ i Snapchatcie: ogrod_zycia gdzie dodajemy unboxingi paczek.

Miłego dnia,
Oliwia


wtorek, 7 sierpnia 2018

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z drugim tomem niesamowitej serii Wielkich Płaszczy - Cieniem rycerza. Bardzo długo czekałam na tę pozycję i nareszcie mogłam przeczytać tę cegiełkę. Zapraszam do poznania mojej opinii na temat tej książki.

***OPIS***


Tristia to kraj przeżarty intrygami i korupcją. Idealistyczny młody Król Paelis nie żyje, a Wielkie Płaszcze – legendarni wędrowni trybuni, którzy zaprowadzali w królestwie sprawiedliwość – zostali napiętnowani jako zdrajcy. Lecz tuż przed tym, jak jego głowa została zatknięta na żerdzi, król zobowiązał każdego ze swoich stu czterdziestu czterech trybunów do wykonania innej misji. Falcio Val Mond, Pierwszy Kantor, z pomocą innych Wielkich Płaszczy Kesta i Brastiego wypełnił ostatnie zadanie od jego Króla: odnalazł jego czaroity – a przynajmniej jeden z nich, który zresztą okazał się całkiem czymś, a właściwie kimś, innym niż się spodziewali. Teraz ich zadaniem jest ochrona czaroitu przed tymi, którzy próbują go unicestwić. Nie byłoby z tym żadnego kłopotu, gdyby na ich drodze nie stali daishini, równie legendarna grupa asasynów, nie zapominając o książętach, którzy są zdeterminowani, by zachować władzę w swoim rozbitym królestwie.



***RECENZJA***


Tak jak wspomniałam, bardzo długo czekałam na ten pięknie wydany tom. Uwielbiam nawet po prostu patrzeć na te książki. Minimalistyczne okładki z połyskującymi elementami oraz wypukły złoty napis. Bardzo się cieszę, że pozycja ta została zaopatrzona w skrzydełka :)

Uwielbiam styl autora i klimat jaki on tworzy, jest niezwykły i niepowtarzalny. Ciężko mi go dokładnie opisać, ale atmosfera panująca w tej powieści jest naprawdę niepowtarzalna. Powiedzenie, że Sebastien de Castell ma lekki i przyjemny styl będzie prawdziwe, ale to za mało, żeby opisać klimat tej powieści.



Już wcześniej brutalny świat pokazuje swoje nowe możliwości i nową dawkę intryg oraz tajemnic. Udało mi się przewidzieć kilka momentów zaskoczenia, jednakże autor jeszcze wielokrotnie powodował u mnie wielki szok.

Przy opisach walk widać, że Sebastien de Castell jest doskonale zaznajomiony z tym tematem.  Słownictwo, a także przebieg pojedynku i stosowane podczas niego chwyty wielokrotnie zaskakują swoim dopracowaniem.



Na uwagę zasługują także bohaterowie tej powieści, których uwielbiam. Naprawdę, są świetni. Falcio, Kest, Brasti i wielu innych, to postacie, które są jedną z mocniejszych stron tej pozycji. Dodają jej klimatu, ale potrafią też rozbawić, przestraszyć, ale też dostarczyć nam całą gamę innych emocji.

Serdecznie polecam Wam serię Wielkich Płaszczy, są to książki niesamowite. Autor ma głowę pełną pomysłów i przekazuje nam je w coraz większych dawkach. Cień rycerza jest pełen akcji oraz jej zwrotów, intryg, tajemnic i zdrad. Jeśli podobał Wam się pierwszy tom, to ten zdecydowanie nie tylko utrzyma poziom, ale również go podniesie. Polecam!

***MOJA OCENA***

★★★★★★★★☆☆


Pozdrawiam!
Gosia

niedziela, 5 sierpnia 2018

Cześć!
W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam przedstawić moje ulubione kosmetyki, które testowałam w ciągu ostatnich miesięcy. Dodaję je od czasu do czasu, a chciałabym to robić bardziej systematycznie, dlatego dajcie znać w komentarzach, czy tego typu posty Wam się podobają.



Pierwsze dwa produkty to tusze do rzęs. Mowa tu o Maybelline Total Temptation oraz Big Fat Lashes z Miyo Makeup. W ciągu ostatniego miesiąca używałam tylko tego duo. Ten z Maybelline bardzo dobrze wydłuża i pogrubia rzęsy, a tusz z Miyo podbija ten efekt, dodatkowo rozczesując rzęsy.



Kolejnym ulubieńcem jest paleta Soph x makeup Revolution. Jest to jedna z lepszych palet, jakie posiadam w swojej kolekcji. Cienie mają zróżnicowaną kolorystykę i dobrze się z nimi pracuje. Więcej o niej napisałam Wam w tym poście.



W ostatnim miesiącu do mojej toaletki dołączyło kilka rozświetlaczy. Perełką wśród nich okazała się paleta rozświetlaczy Sophx Makeup Revolution. Więcej napiszę o niej niedługo, ale to jaki te rozświetlacze dają błysk... Można się opalać 😂😂😂.



Ostatnią rzeczą, którą Wam polecę z kolorówki, jest Browvo! Conditionong Primer firmy Benefit. Jestem posiadaczką dosyć gęstych  brwi, dlatego do ich makijażu używam tylko tego produktu. W zamyśle jest to baza pod kredkę, czy pomadę. Jednak dzięki aplikatorowi i formule żelu bardzo ładnie układa włoski i nadaje im ładny kształt.



Jako pierwszy kosmetyk do pielęgnacji, postanowiłam wyróżnić zieloną glinkę firmy Fitomed. Bardzo dobrze mi się sprawdza przed większymi wydarzeniami, kiedy chcę, aby moja cera była w idealnym stanie. No, może prawie idealnym... Dzięki niej pozbywam się całego "syfu" z nosa :D. Jednak uważajcie - po pierwszym użyciu może Was jeszcze bardziej wysypać. Jest to efekt oczyszczania się skóry. Wszystko, co jest pod spodem, wychodzi na zewnątrz. Jednak tego typu wypryski zejdą szybciutko :).



Ostatnim już kosmetykiem, który Wam polecę jest krem nawilżający firmy Tołpa. Więcej pisałam Wam o nim na Instagramie ogrod_zycia. Mimo że do twarzy też jest dobry, ja używałam go w celu złagodzenia bólu po opalaniu :D. Sprawdza się do tego wręcz idealnie.



To już wszyscy moi kosmetyczni ulubieńcy. Jeśli chcecie więcej tego typu postów, dajcie znać w komentarzach.


Zapraszam Was do zaobserwowania naszego profilu na Instagramie, gdzie z Gosią działamy bardzo aktywnie. Dodajemy tam zdjęcia zapowiadające nasze posty, dzięki czemu będziecie wiedzieć o nich pierwsi! 😉 https://www.instagram.com/ogrod_zycia/  Zapraszam Was również do polubienia nas na
Facebooku https://www.facebook.com/Goojko/ i Snapchatcie: ogrod_zycia gdzie dodajemy unboxingi paczek.

Miłego dnia,


Oliwia

środa, 1 sierpnia 2018

Cześć kochani!
Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, (ogrod_zycia) wiecie, że ostatnie dwa tygodnie spędziłam na Malcie. Moim - wiem, że nie tylko - zdaniem, jest to wyspa schodów, balkonów i kotów. Dlatego na blogu mnie mogło zabraknąć zdjęć w tej scenerii.


Jeśli planujecie wybrać się na Maltę, musicie wiedzieć, że jest to bardzo gorący kraj, (bardzo odkrywcze) ale na szczęście w sklepach i hotelach ratuje nas klimatyzacja. W krajach Śródziemnomorskich nawet sklep ze środkami czystości może być fascynujący. Oczywiście jedynie ze względu na wcześniej wspomnianą klimatyzację ;).


Zdjęcia zostały wykonane w stolicy Malty - Valletcie, gdzie nie brak szkół językowych (patrz zdjęcie poniżej).


Tego dnia postawiłam na czerwone body, luźne spodenki - moje ulubione - oraz dosyć pojemną torebkę, w którą z łatwością zmieszczą się wszystkie potrzebne rzeczy włącznie z butelką wody. Wszystkie z wymienionych ubrań pochodzą z Sinsaya. Jedynie moje ulubione sandałki kupiłam w Decathlonie. Mają śliską "wkładkę", dzięki czemu są wodoodporne, a do tego bardzo wygodne.


Dwa zdjęcia poniżej pochodzą z Ogrodów Baraca. W mojej opinii, stolica, jak i inne miasta są zdecydowanie ubogie w kwestii zieleni. Myślę, że wiele osób ma większe ogrody przy swoich domach niż np. Ogród Baraca ;).

Jednakże możemy tu spotkać inny rodzaj roślinności niż w Polsce. Dajmy na przykład palmy (zresztą bliskie całkowitemu wyschnięciu) kaktusy i inne...


Widok, który widzicie na zdjęciu powyżej, znalazł się między innymi w scenach serialu "Gra o Tron".



Miałam to szczęście, aby zrobić kilka zdjęć w sekundzie, w której akurat nie było ludzi ;).

A gdyby żywych kotów było za mało... Znajdą się również pomniki :D


A to zdecydowanie najsmaczniejsze lody, jakie jadłam w Valletcie! Moim zdaniem również najładniejsze :) Znajdziecie je w kawiarni Amorino przy głównym deptaku. Polecam Wam smak blueberry cheesecake - cudo!

Dajcie znać, czy post Wam się spodobał. Już niedługo pojawią się kolejne stylizacje z innych maltańskich miast.

Fotograf: Anna Sajna

Zapraszam Was do zaobserwowania naszego profilu na Instagramie, gdzie z Gosią działamy bardzo aktywnie. Dodajemy tam zdjęcia zapowiadające nasze posty, dzięki czemu będziecie wiedzieć o nich pierwsi! 😉 https://www.instagram.com/ogrod_zycia/  Zapraszam Was również do polubienia nas na
Facebooku https://www.facebook.com/Goojko/ i Snapchatcie: ogrod_zycia gdzie dodajemy unboxingi paczek.

Miłego wieczoru,
Oliwia