Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miszczuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miszczuk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 września 2021

 Cześć! Dzisiaj zapraszam Was do recenzji czwartego tomu cyklu Wiktoria Biankowska. Ja, ocalona powstała po latach, więc część z Was może jej nie kojarzyć, jednakże powiedziałabym, że pozycja ta została przystosowana właśnie do pierwszych czytelników tej serii. Czas na kartach powieści nie stanął, nasi bohaterowie są starsi o dziesięć lat. Jakie będą wrażenia osoby, która ciągiem pochłaniała książkę za książką? Zapraszam do poznania mojej opinii.


***OPIS*** 

 

 

***RECENZJA***

Może najpierw nawiążę do wstępu - jak postrzegam przesunięcie akcji o kilka lat? Myślę, że jest to świetny zabieg dla osób, które czytały pierwsze wydanie serii i w międzyczasie ich życie na pewno ulegało licznym zmianom, a oni dorastali - i proszę! Okazuje się, że Wiki razem z nimi. Dla mnie, osoby, która zafascynowana nie robiła przerwy między tomami było to trochę dziwne - nagły przeskok czasowy i dowiaduję się, że nie tylko wiek bohaterów się zmienia, ale także ich sytuacja. Na szczęście początkowa frustracja szybko minęła zastąpiona ekscytacją. 

Wydawać by się mogło, że dekada znacząco wpłynie na życie człowieka, ale w powieści spotykamy prastare istoty, dla których taki odcinak czasu jest niczym mrugnięcie okiem, a Wiki... to Wiki. Zmierzam do tego, że na szczęście postaci, które pokochaliśmy na kartach poprzednich tomów, nie zmieniły się - nie straciły swojego indywidualizmu, charyzmy i humoru. 

Wiecie gdzie możecie zaobserwować wynik upływu czasu? U samej autorki, a dokładniej jej warsztacie pisarskim, który uległ znaczącemu rozwinięciu i polepszeniu na przestrzeni lat. Z radością wnioskuję, że jej głowa nadal jest pełna pomysłów i trzymam się nadziei, że będę miała okazję dalej śledzić losy bohaterów. 

Ja, ocalona stawiam na pierwszym miejscu podium razem z Ja, diablica, jeśli chodzi o ten cykl. Nie potrafię się zdecydować, która z nich jest lepsza, ale zdecydowanie wszystkie są warte poznania. BARDZO polecam Wam te książki, jeśli jesteście fanami fantasy z humorem, to sugeruję zaplanować sobie kilka wolnych wieczorów i zamówić od razu wszystkie cztery tomy.

Pozdrawiam
Gosia



Za książkę dziękuję GW Foksal. Otrzymałam ją we współpracy barterowej za recenzję zawierającą moją subiektywną opinię.

poniedziałek, 6 września 2021

 Witam Was w kolejnej recenzji książki Katarzyny Miszczuk! Wspominałam już, że dzięki tej serii  stała się ona moja ulubioną polską autorką. Opinie dotyczące pozycji Ja, potępiona są mocno podzielone, więc zapraszam do poznania mojej ;)


***OPIS*** 

 W wyniku kolejnej diabelskiej intrygi była diablica i niedoszła anielica Wiktoria po raz kolejny umiera, w efekcie czego trafia do Tartaru. Miejsca tak strasznego, że nie mają tam wstępu nawet istoty nadprzyrodzone. Żeby się stamtąd wydostać, będzie musiała zawiązać dość niewygodne dla niej sojusze, a także przechytrzyć demoniczną Elżbietę Batory. Królową, która chce ją pozbawić mocy. Na szczęście Beleth, sprawca całego tego zamieszania, o niej nie zapomni. 
 
 


 

***RECENZJA***


W tym tomie na pewno zauważycie mniejszą dawkę humoru. Możemy to jednakże tłumaczyć faktem, że okoliczności w jakich znalazła się Wiktoria nie są optymistyczne i okazji do żartów nadarza się nieco mniej. Jest to element, przez który oceny tej książki spadają, a ja nie mogę się z tym pogodzić, bo uwielbiam klimat w tej pozycji. Tartar to mroczne i brutalne miejsce, do którego nasza dobra oraz lekko niezdarna bohaterka musi się dostosować. Staje się zdecydowanie bardziej stanowcza i charakterna, czyli dokładnie taka, jaka musi być, aby przeżyć w tym świecie. Zostaje sama w obcym niebezpiecznym wymiarze, dlatego bardzo się cieszę, że została tutaj uwzględniona ewolucja postaci. 

Dodatkowo nie mogę zaprzeczyć, że nasza wyjątkowa grupka: Beleth, Azazel, Lucek i Anioł Gabriel znowu nie zawodzi. Mimo że wspomniałam, że humoru jest tutaj trochę mniej, to nadal go nie brakuje. To wyjątkowe zestawienie piekielnych i niebiańskich istot zawsze jest dla mnie interesujące i niejednokrotnie wywołuje u mnie uśmiech na twarzy. Przyziemne ukazanie tak potężnych postaci religii chrześcijańskiej jest świetnym zabiegiem, który zdecydowanie jest ważnym elementem tej lektury. Zderzenie ludzkich przyzwyczajeń i wyobrażeń  z komiczną wizją autorki nie przestaje zadziwiać. 

Ja, potępiona to książka, która nie pozwala się odłożyć. Tak jak w Ja, anielica pojawiły się momenty, które nie utrzymywały napięcia, tak tej pozycji nie mogę już tego zarzucić. Cieszę się, kiedy mogę obserwować dalszy rozwój polskiej autorki, której głowa jest pełna oryginalnych pomysłów, a pióro tak przyjemne, że mogę jej wizję odtwarzać w swojej wyobraźni.

Jeśli jesteście fanami fantastyki i szukacie lekkiej serii, która pozwoli Wam zapomnieć na chwilę o otaczającym Was świecie, a także wywoła uśmiechy na twarzach, to dobrze trafiliście. Gorąco polecam cykl Wiktorii Biankowskiej, sama nie potrafię zdecydować, który tom jest najlepszy, musicie to sami sprawdzić ;)

Zaczytanego dnia

Gosia



Za książkę dziękuję GW Foksal. Otrzymałam ją we współpracy barterowej za recenzję zawierającą moją subiektywną opinię.






piątek, 15 stycznia 2021

 Hejka! Ostatnio napisałam recenzję 1 tomu z tej serii - Ja, diablica, więc jeśli jeszcze o niej nie słyszeliście, to polecam zajrzeć do starszego posta 😉




***OPIS***

Beleth, Azazel, Kleopatra i Śmierć znani z powieści Ja, diablica powracają! A to oznacza, że już nikt nie będzie się nudził.
W życiu Wiktorii ponownie zjawia się przystojny diabeł. Rozbija jej związek z Piotrem i ma nietypową prośbę - chce odzyskać swoje anielskie skrzydła. Czy dziewczynie uda się zwrócić złotookiemu Belethowi marzenia? Przed Wiktorią stają naprawdę trudne wybory - bo z jednej strony zabiegający o jej miłość śmiertelnik, a z drugiej... no właśnie, diabelnie przystojny upadły anioł. W dodatku akcja przeniesie się do nieba. A tam pojawią się kolejni bohaterowie - zabawne putta, podstępny Moroni, rodzice Wiktorii i oczywiście syn szefa, jeżdżący najnowszym maserati...
Nieprzyzwoicie zabawna książka o niebiańsko-piekielnej rzeczywistości. Do diabła - to trzeba przeczytać!

 ***RECENZJA***

Myślę, że każdy, kto poświęcił chwilę na przeczytanie wszystkich tytułów, jest świadomy w jakim kierunku będzie kierować się życie Wiktorii. Tym razem trafia ona nieba.

W każdej części nasi bohaterowie muszą zwalczać nowego przeciwnika, z danej krainy i tak jest również w tym przypadku. Wiktoria wkracza w anielskie sprawy i w typowy dla niej sposób musi nabroić.


W Ja, anielica coraz bardziej zbliżamy się do bohaterów. Ich poczucie humoru, żarty pozwalają się uśmiechnąć do czytanych przez nas stron. 


Akcja momentami jest naciągana, można też odczuć chęć wkroczenia między strony i potrząśnięcia główną bohaterką. Jednakże lekturę tej książki traktuję jednak jako lekką przyjemność, która pozwoli się zrelaksować po całym dniu. Ciekawa, z humorem - idealna w tym celu. Pierwszy tom zakończył się w pewien sposób, strasznie nie lubię tego motywu w literaturze, więc jeśli macie takie spojrzenie na ten temat jak ja, to informuję, że autorka zgrabnie i szybko z tego wybrnęła ;)


I będę z Wami szczera - według mnie to najsłabszy tom serii. Nadal czytało się go szybko i przyjemnie, chociaż tak, jak od innych tomów nie mogłam się oderwać, ten byłam w stanie odłożyć. Nie chcę odradzać Wam tej książki, przeciwnie, bo mimo, że wypada gorzej na tle pozostałych tomów, to nadal uważam, że jest to lektura godna Waszego czasu i pieniędzy. Polecam, moja ulubiona polska seria.

Zapraszam na IG, gdzie z wyprzedzeniem informuję Was o tym, co czytam i dobrych pozycjach https://instagram.com/ogrod_zycia?igshid=1xno9ciksqhyt

Pozdrawiam

Gosia 



Za książkę dziękuję GW Foksal. Otrzymałam ją we współpracy barterowej za recenzję zawierającą moją subiektywną opinię.






piątek, 11 grudnia 2020

 Hejka! Jak pewnie już wiecie, co jakiś czas daję szansę polskim autorom, chociaż po kilku nieudanych próbach podchodzę do tematu z dystansem. O książce Ja, diablica słyszałam sporo dobrego już jakieś 5 lat temu, kiedy dopiero wchodziłam w książkowy świat. Nie było mi dane wtedy jej przeczytać, ale tytuł ten przewijał mi się tyle razy, że dzięki licznym pochwałom zapadł w pamięci. Teraz, po 10 latach nastąpił dodruk (oraz powstał 4 tom!) i miałam okazję poznać tę serię. Zapraszam do recenzji!

 

***OPIS*** 

 

 


***RECENZJA***


No dobrze, nie będę trzymać Was w niepewności. Uwielbiam tę serię, naprawdę. Opowiem o plusach i minusach, ale nie ukrywam, że wady wymienię tylko ze względu na szczerość do Was, bo dla mnie, kiedy widzę całość, nie mają znaczenia. 

Zacznę od tego, że książkę tę czyta się bardzo lekko, strona leci za stroną, a ja nie potrafiłam się oderwać. Nie jest to nic elokwentnego, ale również infantylnego, dlatego odbiór jest bardzo przyjemny. Dodatkowym plusem jest humor, umiejętnie wpleciony w treść, dzięki czemu co jakiś czas chichotałam, ale jest on dawkowany w takich ilościach, aby nie przyćmić fabuły. No na pewno bez kilku uśmiechów nie skończycie tej książki ;)

Bohaterowie... No trzeba przyznać, że również mają niecodzienną kreację, gdyż diabeł Beleth, aby zdobyć czyjeś serce postanawia usunąć sobie wszelkie przeszkody. Na przykład planując zabójstwa innego amanta. I muszę przyznać, że czekałam, aż ktoś się pozbędzie Piotrusia, bo kibicowałam Belethowi, a wizja młodego, szalenie atrakcyjnego mężczyzny i nazywanie go Piotrusiem maksymalnie kłóciły się w mojej głowie za każdym razem, kiedy o nim czytałam. Brakowało mu charyzmy, ale z diabła aż nią kipiało, więc można przeżyć. Nasza główna bohaterka jest kobietą, która umarła, trafiła do piekła i nie stała się nagle wojowniczką, która walczy niczym ninja, sieje postrach potęgą. Oczywiście nie jest ona przeciętna, ale autorka nie stara na siłę robić z niej herosa. Właściwie jest czynnikiem zapalnym, przez który ten świat trzeba ratować. I tak, będą sytuacje, kiedy będziecie chcieli wejść do książki i nią potrząsnąć, ale ostatecznie i tak uważam ją za bardzo pozytywną postać.

Akcja nie jest pełna scen walki, intryg, to nie jest pozycja, w której leją się litry krwi i potu, a jednak nie można się oderwać od lektury. Nie twierdzę, że nic tam się nie dzieje, wręcz przeciwnie, ale powiedziałabym, że są to czynności prowadzące do tej finalnej bitwy.

Cóż można powiedzieć o wykreowanym świecie i jego pomysłowości? Mnie temat diabłów i aniołów się jeszcze nie przejadł. Serii z aniołami kilka przeczytałam, ale z diabłami i demonami chyba tylko jedną, a poza tym było to już dawno temu i nie były to duże ilości. Nie spotkałam się jeszcze z wizją piekła niczym Los Angeles, gdzie ludzie trafiają z wyboru, gdyż podczas tzw. targów o dusze sami podejmują decyzję, gdzie chcą trafić. Najgorsi zwyrodnialcy trafiają w inne miejsce, a w Los Diablos osoby, które lubią się zabawić.

Ja, diablica, to książka, przy której bawiłam się świetnie: lekka i przyjemna, a jednak czuję, że cała seria zostanie mi w pamięci i prędko o niej nie zapomnę. W zeszłym miesiącu wyszedł po 10 latach 4 tom i od razu chciałabym powiedzieć, że razem z tą pozycją są one u mnie na pierwszym miejscu, więc jeśli lata temu czytaliście trylogię, to zachęcam do kontynuacji, a ja mam prośbę do autorki, żeby powstały kolejne części :)

Zaczytanego weekendu

Gosia 



Za książkę dziękuję GW Foksal. Otrzymałam ją we współpracy barterowej za recenzję zawierającą moją subiektywną opinię.